Subskrybuj

Między Bogiem a cesarzem

Uważa się często, że jedną ze specyficznych cech kultury zachodniej jest oddzielenie tego, co boskie, od tego, co cesarskie – transcendencji i celów ostatecznych od życia doczesnego i celów doraźnych. Ta z gruntu chrześcijańska idea względnej separacji dwóch porządków oznacza między innymi, że Boga nie uważa się za bezpośrednią przyczynę politycznych działań, a władcom nie przypisuje się cech boskich.

Oczywiście owa granica między boskim a cesarskim nigdy nie była trwała i historia świata zachodniego pokazuje, że oba porządki często się przenikały, co wynikało z dwóch przeciwstawnych tendencji. Pierwsza wskazywała na dążenie do wcielenia porządku boskiego w świat polityczny – a więc, w pewnym sensie, zredukowanie polityki do religii, jak sugerowały niektóre radykalne odłamy protestantyzmu – druga zaś chciała, aby religię zastąpić polityką czy też nadać jej charakter religii. Mimo odmiennych motywacji i sposobów realizacji obu projektów – pierwszy bowiem ma charakter teistyczny, drugi raczej ateistyczny – w obu wypadkach rezultat był podobny. Dochodziło do tego, co Eric Voegelin nazywał „immanentyzacją eschatonu”, a co należy rozumieć jako przekonanie, że cele ostateczne człowieka i świata można zrealizować za pomocą środków politycznych. Takie zjawisko wpisywania religijnej eschatologii w wymiar polityczny i doczesny,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Mistyka nadwiślańska