Lady Una Troubridge i Radclyffe Hall (z prawej) ze swoimi jamnikami, luty 1923 r. fot. Harry Ransom Center, The University of Texas at Austin
Lady Una Troubridge i Radclyffe Hall (z prawej) ze swoimi jamnikami, luty 1923 r. fot. Harry Ransom Center, The University of Texas at Austin
Renata Lis czerwiec 2025

Kiedy wyschnie źródło samotności

Gdy brytyjski sąd uznał powieść Radclyffe Hall za „rozsiewającą zepsucie”, tysiące czytelniczek pisało do autorki listy wdzięczności. Dziś, gdy prawa osób LGBTQ+ wciąż są przedmiotem walki, „Źródła samotności” przypominają, że największym skandalem nie jest miłość, lecz jej systemowe wypieranie.

Artykuł z numeru

Nie jesteś swoją diagnozą

Nie jesteś swoją diagnozą

Powieść Radclyffe Hall jest może pierwszą powieścią notorycznie i wyzywająco lesbijską” – napisała o Źródle samotności Irena Krzywicka. Jej wstęp towarzyszył pierwszemu polskiemu wydaniu, które ukazało się w 1933 r. nakładem „Roju” – pięć lat po premierze oryginału. W tym samym roku wyszły też dwie polskie powieści lesbijskie: Przygoda w nieznanym kraju Anieli Gruszeckiej i Anetka Marii Modrakowskiej, w których współczesne nam badaczki odnajdują podobieństwa do powieści Hall świadczące o niewątpliwym wpływie, jaki zdążyła na nie wywrzeć, jeszcze zanim ukazała się w Polsce. Podpisany pseudonimem „dr J.P. Zajączkowski” polski przekład był dziełem zbiorowym i przedstawiał okaleczoną wersję głośnej książki, której liczne fragmenty odnoszące się do seksualnej i płciowej tożsamości bohaterki pominięto. Jednak nawet w tej postaci książka stała się w Polsce legendą. Nigdy później niewznowiona, wiodła u nas żywot białego kruka. Obecne wydanie w przekładzie Agaty Ostrowskiej jest pierwszą pełną edycją tej przełomowej powieści i długo oczekiwaną odpowiedzią na trwający niemal 100 lat czytelniczy głód. Legendarna Stephen Gordon wraz ze źródłem swojej samotności nareszcie do nas zawitała.

Od dziedziczki do inwertytki

Publikująca pod pseudonimem Radclyffe Hall angielska pisarka, nazywana przez bliskich Johnem, urodziła się w 1880 r. w posiadłości Sunny Lawn w Bournemouth jako Marguerite Antonia Radclyffe Hall. Wbrew słonecznej nazwie majątku miała nieszczęśliwe dzieciństwo. Ojciec opuścił rodzinę, kiedy była dwulatką, matka zaś, raz już rozwiedziona Amerykanka, odtrącała ją za niekobiecy styl bycia i głośno wyrażała żal, że ją urodziła. W dodatku kolejny mąż matki najprawdopodobniej ją molestował. Dopiero w wieku 21 lat, gdy stała się dysponentką odziedziczonej po ojcu fortuny, mogła opuścić ten straszny dwór.

Zamieszkała w Londynie i żyła, jak chciała: ścięła włosy, nosiła pasujące do jej sylwetki męskie stroje, do woli uprawiała sporty, pisała wiersze i kochała kobiety.

Nawiązała liczne romanse, a pierwszą osobą, z którą związała się na długo, była śpiewaczka Mabel Batten. Starsza o ćwierć wieku, miała męża, córkę i wnuki. Plotkowano też o jej romansie z Edwardem VII. To ona wprowadziła Hall do towarzystwa artystek i intelektualistek, z których wiele było lesbijkami. Ona też nadała jej imię John – po przodku, do którego Hall była jej zdaniem uderzająco podobna. Ona wreszcie zachęciła ją do wydania wierszy drukiem i zajęcia się prozą. Rok przed śmiercią Batten John zaczęła romans z jej młodszą kuzynką, rzeźbiarką Uną Troubridge – żoną wiceadmirała, matką małej dziewczynki. Gdy Batten zmarła, Hall kazała zabalsamować jej ciało i położyć na nim poświęcony przez papieża srebrny krucyfiks. Po swojej śmierci w 1943 r. zostanie pochowana na londyńskim cmentarzu Highgate, w pobliżu rodzinnego grobowca Battenów, w którym wcześniej spoczęła Mabel.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się