Już Platon dostrzegł szczególną więź łączącą miłość i prawdę. W jakim sensie, według Pana, miłość jest „procedurą prawdy”?
Twierdzę, że miłość rzeczywiście jest tym, co w moim filozoficznym żargonie nazywam „procedurą prawdy”, czyli że jest doświadczeniem, w którym konstruowany jest pewien typ prawdy. Ta prawda jest po prostu prawdą o Dwojgu. Prawdą o różnicy jako takiej. I myślę, że miłość – którą nazywam „sceną Dwojga” – jest tym doświadczeniem. W tym sensie wszelka miłość, która zgadza się na próbę, która zgadza się na trwanie, i która zgadza się właśnie na doświadczanie świata z punktu widzenia różnicy, tworzy na swój sposób nową prawdę o różnicy. I właśnie dlatego cała ludzkość interesuje się prawdziwą miłością, jakkolwiek ta miłość miała być na pozór skromna i ukryta. Wiemy dobrze, że historie miłosne pasjonują wszystkich! Filozof powinien zapytać: dlaczego one nas tak pasjonują? Skąd się biorą te wszystkie filmy, romanse, piosenki w całości poświęcone historiom miłosnym? Jeżeli historie te mają tak ogromną publiczność, to widocznie dlatego, że w miłości jest coś uniwersalnego.
Uniwersalne zaś jest to, że każda miłość proponuje nowe doświadczenie prawdy, która jest prawdą o byciu dwoma, a nie jednym. To, że świat może być napotykany i doświadczany inaczej niż…