Subskrybuj
fot. Osabadash / rys. Mitja Feneczkin

Obrona powietrzna naszej arki

We Lwowie jest dużo uciekinierów z całego kraju. Wielu ludzi ze wschodniej części Ukrainy trafiło tu po raz pierwszy i jestem pewna, że mimo niezwykle przykrych okoliczności zakochują się w naszym mieście. Lwów stał się arką Ukrainy.

Dzisiaj niedziela. Po raz pierwszy od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę pozwoliłam sobie na spacer po rodzinnym Lwowie. Nie pobiegłam do punktu pomocy humanitarnej, żeby wysyłać transporty na front. Nie popędziłam na dworzec, żeby odbierać przyjaciół i nieznajomych, którzy wyrwali się z piekła. Nie będę powłóczyć nogami i przeglądać w telefonie straszliwych wiadomości. Cisza lub krótkie i mało uspokajające „wszystko okej” – takie są wieści od przyjaciół z najgorętszych miejsc. Nie.

Dziś po prostu idę, patrzę na Lwów, czuję, jaki jest kruchy. Dlatego staram się go zapamiętać. Na wszelki wypadek. Wy, Polacy, też kochacie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Tu mówi Ukraina