Subskrybuj

Jak pokochać Szatana? Śladami zapomnianej religii jezydów

Wśród pierwszych stworzonych bytów było siedmiu aniołów. Potem Bóg stworzył człowieka, ale jeden z aniołów, Melekê Tawûs, odmówił złożenia mu pokłonu. Uczynił to jednak nie z pychy, ale z wierności wobec Boga. Nie chciał służyć nikomu innemu. Za to został szczególnie umiłowany i to jemu Stwórca powierzył władzę nad ziemią.

Nasz Bóg miłosiernie
Podarował nam piękno i zachwyt
Pozwalając pióru siły
Pogrążyć nas w tajemnicę Miłości
(z jezydzkiego poematu o Stworzeniu Ziemi, tłum. JB)

.

Sanktuarium w Lalesz schowane jest w niewysokich górach na północy Regionu Kurdystanu w Iraku. Nie jest monumentalne. Właściwie na pierwszy rzut oka wygląda jak wejście do zwykłej górskiej miejscowości, którą wyróżniają jedynie stożkowate wieże oraz to, że wszyscy przybysze muszą zdjąć buty, by wędrować dalej po górskiej ścieżce na bosaka. Znajduje się tu święte Białe Źródło (Kaniya Spî), którego woda ma według tradycji działanie oczyszczające i uzdrawiające. To w niej chrzci się jezydzkie dzieci. Centralnym miejscem jest grób założyciela tej religii szecha Adiego.

Jezydzi należą do tej części Bliskiego Wschodu, o której wciąż niewiele wiadomo. Odkrywanie tej zapomnianej i tak bardzo prześladowanej przez wieki mniejszości religijnej może wnieść wiele w rozumienie problemów całego regionu, a być może również i świata.

Potomkowie Adama Jezydzi są etnicznymi Kurdami, mówią dialektem kurmandżi języka kurdyjskiego. Są jednak tacy, spośród nich, którzy za Kurdów się nie uważają, deklarując, że są po prostu jezydami. Jezydą jednak nie można się stać, ot tak, po prostu, poprzez „nawrócenie”. Trzeba urodzić się w jezydzkiej społeczności, która w dodatku do dziś zachowała dość skomplikowaną strukturę kastową. Niechęć niektórych jezydów do bycia Kurdami wynika dziś, jak się zdaje, z kilku powodów. Przede wszystkim z przywiązania do religijnej podstawy kształtowania własnej tożsamości. Według legendy o pochodzeniu jezydzi są synami Szehida, syna Dżera, który powstał z Adama bez udziału Ewy. Stąd też, jak się czasem…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Imperialne oblicze Rosjan