Słyszała Pani najnowsze doniesienia o Bryanie Johnsonie – miliarderze, twarzy biohackingu i ruchu longevity, który postawił sobie za cel dosłownie oszukać przeznaczenie?
Nie, co się wydarzyło?
Pomimo stosowania najbardziej zaawansowanych technologii, wyśrubowanych diet, suplementacji, ćwiczeń i anty-starzeniowych terapii ogłosił niedawno, że zachorował na poważną chorobę autoimmunologiczną.
Tak, to doskonała ilustracja tego, że śmiertelności nie da się oszukać, a starości potraktować jak projektu, nad którym można przejąć całkowitą kontrolę. Myślę, że to ważne, aby oswajać pewną nieuchronność związaną ze starzeniem się, bo nagminnie widzę nagłówki i hasła w rodzaju: „Gdy będę seniorką, nie zamierzam chorować”. Odnoszę wrażenie, że towarzyszy nam przemożne przekonanie, że mamy na nasze starzenie olbrzymi wpływ i że da się je w jakiś sposób zatrzymać lub przynajmniej zakamuflować. Jakiś czas temu nazywano to podejście successful agingiem, co miało oznaczać utrzymywanie możliwie długo dobrej formy fizycznej i mentalnej…
…a w praktyce wpisało starość w język związany z produktywnością.
No właśnie, w społeczeństwie tak silnie nastawionym na wydajność i sukces nawet osoby starsze mają być zdrowe, aktywne, wiecznie uśmiechnięte. Czyli najlepiej po prostu, aby nie były stare.
Tylko w ciągu ostatniego stulecia udało nam się wydłużyć średnią długość ludzkiego życia o ok. 30, według niektórych szacunków nawet 40 lat. I zdaje się, że prowadzi to do paradoksu: nie tylko żyjemy dłużej, ale w efekcie przez jeszcze większą część życia czujemy presję, aby udowadniać, że nadal jesteśmy młodzi.
Starość to fenomen w dziedzinie paradoksów. Przyjmijmy ustalenia WHO, która twierdzi, że wczesna starość, tzw. wiek podeszły, zaczyna się ok. 60–65. roku życia, czyli mniej więcej w okolicach obecnego wieku emerytalnego w Polsce. Spekuluje się, że w bliskiej przyszłości dożywanie 100 lat stanie się znacznie częstsze niż obecnie. Oznacza to, że w obecnym modelu myślenia o strukturze społecznej możemy być seniorami nawet przez połowę naszego życia. Czy to więc aby na pewno wciąż tylko „starość”?
Czy nie należałoby tego…