70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Arkadiusz Szaraniec / Fot. Katarzyna Szaraniec

Dzikie miasta

Im większe miasta, tym więcej w nich dzikich gatunków. Labirynt Londynu jest domem dla tysięcy lisów. Nasze miasta roją się od ptaków, i nie tylko.

Było to wiosną tego roku:
– A co pan tu robi?
– Jestem w pracy.

Patrol (policjant i dwóch żołnierzy z WOT) nieufnie patrzy na mój strój i główny rekwizyt – dużą podziurawioną reklamówkę, z której ciurka woda, mocząc wymięte spodnie i gołe stopy w mocno rozdeptanych tenisówkach.

– Prowadzę badania terenowe, jak w okresie suszy hydrogeologicznej można zazielenić obszar obecnie pokryty głównie piaskiem. Które gatunki roślin, nie tylko typowe dla murawy kserotermicznej, najlepiej znoszą długotrwały brak opadów i silne słońce, które najszybciej kiełkują, rosną i zwiększają biomasę, zwłaszcza powierzchnię liści po regularnym podlewaniu minimalną ilością wody.

Marzec 2020 r. Szczyt epidemii i zakaz opuszczania mieszkania z wyjątkiem „zaspokajania niezbędnych potrzeb życiowych”. Czas: godz. 8–9 rano. Miejsce: pobocze ścieżki spacerowo-rowerowej na terenie parku przy zalewie na rzeczce Silnica w Kielcach. Przed mandatem uratowała mnie legitymacja prasowa i fakt, że poprzedni patrol też zadowolił się spisaniem i sprawdzeniem danych w centralnym rejestrze (włącznie z nazwiskiem panieńskim matki).

Misja: podlewanie
Wychodziłem tam codziennie rano i o zmierzchu od początku marca do końca maja. Nagrzaną zieloną od wodorostów wodę z zalewu nosiłem niedaleko od brzegu. Głównym celem był pagórek w kształcie cypla, wystawiony na słońce i wiatr od świtu do zachodu słońca. Ścieżka była wąska i stroma, wspinając się, machałem przeciekającą torbą i zwilżałem dziewanny, krzewy głogu i placki piachu. Na „plaży” podlewałem pojedynczymi kroplami samotne kępki skąpej trawy, rozdzielone ziemią ubitą i spaloną na twarde klepisko. Już na drugi, trzeci dzień wypuszczały nowe źdźbła. Po kilku dniach pojawiały się ptaki – kosy, paszkoty, drozdy, kwiczoły, gołębie grzywacze i te miejskie, a także podobne do nich synogarlice tureckie. Zainteresowaniem białkożernych o tej porze roku kosów i ich kuzynów cieszyły się „spiżarnie” – dołki wyścielone zeszłorocznymi liśćmi. Dłużej trzymały wilgoć, wkrótce pojawiły się tam dżdżownice. Szybciej od trawy i perzu rosły mniszki lekarskie, wypuszczały liczne pąki. Kiedy zakwitły pierwsze, sypnęły się następne, pojawiły się przy nich trzmiele, pszczoły i motyle oraz chmary maleńkich czarnych „cosiów”. Wieczorem śmigały nietoperze, ich głównym celem były leje światła przy latarniach, gdzie roiło się od owadziego drobiazgu. Czasem mieszały się z jaskółkami i jerzykami, choć one wolały przestrzeń nad samą taflą wody.

Torbę niedługo zamieniłem na konewkę, by szybciej nabierać wodę, zwiększyłem też liczbę kursów i miejsc do podlewania. Do strefy zraszania dodałem parów zarośnięty tylko drzewami, bo jesienią został wykoszony do gołej ziemi. Ofiarą padły wtedy wszystkie rośliny runa, krzewinki, krzewy, liczne samosiejki dębów i grabów. Wodę wlewałem w znacznie większe i głębsze „spiżarnie” z kożuchem liści, pod korzenie małych drzewek, w skąpe trawy i pierwsze niezapominajki (szybko utworzyły kępy). Gołe gałęzie drzew przepuszczały słońce i wiatr, a różnice temperatur też przyczyniały się do wysuszenia ziemi na szary popiół. Każda kropla i pokropek z konewki dawały widoczny rezultat. Ptasie czereśnie zaczynały kwitnąć, ale miały wiotkie wierzchołki. Wodę lałem tuż przy pniu, najpierw wsiąkała bez śladu, ale po dwóch dniach czubki drzewek podniosły się i wyprężyły. Nieliczne kwiatki zamieniły się w białe chmurki, przy nich zawirowały trzmiele. Po dwóch miesiącach zamieniły się w zielone kuleczki owoców, przyszłą (latem na drzewie, jesienią na ziemi) wyżerkę dla ptaków.

Spotkania pod blokiem
Pod swoim blokiem wystawiłem kilka płaskich pojemników z wodą, szybko znikała wypijana i wychlapywana przez ptaki. Okupowały je wróble, sikorki modre i bogatki, szpaki, gołębie, synogarlice, ale regularnie zalatywały też kawki, gawrony, sójki, pliszki szare i kopciuszki. – Dziś w nocy przyszedł tam jeż i pił, pił i piiił… – relacjonowała sąsiadka.

Na „półwyspie” pojawił się jego kuzyn. Przy pierwszym spotkaniu fuknął i skurczył się w kulę. Ostatnią kroplę z konewki spuściłem na jego kolczasty grzbiet – podskoczył i zwinął się jeszcze mocniej.

Następnego wieczoru jeż znowu przytuptał. Przy drugiej „kroplówce” już się nie zwijał do końca, przy kolejnej popatrzył na mnie – z dołu, ale tak jakoś z góry. Odpuściłem mu głupie kawały.

Nie płoszył się już na dźwięk moich kroków i nie zmieniał stałej trasy od dołka do dołka z dżdżownicami „na tacy”.

Prysznic z trzepoczących skrzydeł kąpiących się ptaków podlewał krzewy pod blokiem. Jaśmin i głóg zazieleniły się najszybciej, spod ubitej ziemi zaczęły wychodzić inne kiełki i pędy. W okresie ponad dwóch miesięcy – od marca do maja – było tylko kilka opadów, ale każdy zadziałał jak zielony dynamit. Z pewną zazdrością patrzyłem na efekt, który wywoływał drobny deszczyk czy mżawka. Skarpa pagórka była najpierw naga i szara w wielu miejscach, każda kropla dawała obłoczek drobnego kurzu, potem powstała stała, chociaż cienka warstwa. Zraszana wieczorem, wydawała ożywczy zapach „petrichor”, straciła pierwotną zakurzoną martwotę. Zwiadowcy roślin wychodzili z podziemia i kolonizowali nowe obszary.

Ptaki nad zalewem zaczęły żerować coraz bliżej mnie i konewki. Najbardziej mnie zaskoczył kos, stały bywalec podblokowy. Chlusnąłem wodą na „klepisko”, rozlała się cienką warstwą – podbiegł charakterystycznym kosim truchcikiem, pochylił się i napił raz, drugi i trzeci z samego brzegu kałuży, choć tuż obok miał napełnione pojniki. Codziennie się w nich kąpał i skrupulatnie badał wyraźnie już ciemniejsze, stale wilgotne okolice. Fachura. Dobrze wiedział, co robi – czatował na świeże białko, które tutaj samo wychodziło spod ziemi.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter