Subskrybuj

Autoportret z wizerunku sąsiada odczytany

„Aż do ostatnich czasów język łaciński był urzędowym na Węgrzech, teraz jest nim węgierski; w szkołach nie uczą po słowacku, gdzież się miał język wykształcić? (...) Lud tylko prosty pozostał wierny rodzinnej mowie. A jednak zdobywa sobie ona teraz także warstwy wyższe” – pisał w 1847 roku Feliks Zieliński w „Bibliotece Warszawskiej”.

Zahamowana w rozwoju, skupiona od wieków na własnym przetrwaniu wobec nacisków madziaryzacji, kultura słowacka wchodziła w fazę budzenia świadomości narodowej i zaczynała przyciągać uwagę Polaków. Ci swoją niepodległość utracili, Słowacy stanowiąc od wieków mniejszość węgierskim nigdy jej nie mieli, a poszukiwanie swej autonomii czy tożsamości zaczynali późno, spierając się o drogę: wyodrębnić z czeskiego język słowacki czy nie? Dopominać się czy nie o skromna choćby samodzielność kulturową w ramach państwa węgierskiego lub pogodzić się z jego asymilacyjna polityką? Przyłączyć się do czeskich panslawistów czy być przeciw wiązaniu się z Rosją? Stare polskie sympatie prowęgierskie czy antyrosyjskie nastawienie miały rzutować na ocenę owych rozbieżnych tendencji panujących wśród Słowaków. Dzieje tworzenia się ich narodowej tożsamości i funkcjonjaowanie w monarchii habsburskiej, a potem we wspólnym z Czechami (1918-1939) państwie obserwowane były spoza…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Śmierć i co dalej? Co wiemy o życiu wiecznym