Subskrybuj
fot. Jacek Taran
Autorka podcastu „Przed premierą”, czyli rozmów o kulturze, która dopiero powstaje, i o tytułach, o których wkrótce będzie głośno. Członkini redakcji miesięcznika ZNAK
Artysta wizualny, ukończył Wydział Grafiki w ASP w Krakowie. W swojej praktyce artystycznej porusza wątki związane z wykluczeniem i niepamięcią w historii Romów. W 2026 r. w Zachęcie można było oglądać jego wystawę Nikt was tu nie chce

Jednak babcia miała rację. Rozmowa z Krzysztofem Gilem

Nie chcę, by ktokolwiek wytrącał mnie z polsko-romskiej tożsamości. Polska jest jedyną rzeczywistą ojczyzną, jakiej doświadczyłem i jaką znam. Jestem jednocześnie Polakiem i Romem. Tych dwóch elementów nie da się od siebie oddzielić

Czy spojrzenie może być neutralne?

Wydaje mi się, że nigdy tak naprawdę nie było neutralne. I wciąż nie jest. Zawsze mamy w głowach określone projekcje innych. Może to dla człowieka naturalne? Nie wiem. Nawet jeśli tak, możemy, a nawet powinniśmy, pracować nad tym, by nie postrzegać różnic jak zagrożenia. A to wymaga pracy – i refleksji. Gdy spotykasz na swojej drodze obcego człowieka czy całe rodziny pochodzące z innych krajów, a w głowie masz już gotowe wyobrażenie na temat tego, kim ci ludzie są, co dzieje się u nich w domach, jak żyją – jest to nie tylko krzywdzące, ale i głupie.

Często ktoś obcy usiłuje nałożyć na mnie szereg klisz, które ani ze mną, ani z moimi bliskimi nie mają nic wspólnego. Nie utożsamiam się z nimi, bo nie są częścią mojego doświadczenia. Jestem Polakiem romskiego pochodzenia i dla mnie jedno nigdy nie stało w sprzeczności z drugim. Polska jest moim krajem, polska kultura jest moją kulturą, a romskie pochodzenie jest częścią mojej historii. I nagle okazuje się, że komuś muszę tę oczywistość tłumaczyć.

Jakie jest twoje pierwsze skojarzenie ze słowem getto? Podejmujesz ten temat w swojej sztuce.

W pierwszym odruchu nie myślę o ludziach, którzy to getto zamieszkują, ale o tym, jak ta przestrzeń postrzegana jest przez tych wszystkich, którzy w nim nie są.

We Włoszech funkcjonowały realne getta, obozy zakładane przez władze na obrzeżach miast, dokąd Romowie byli wywożeni nakazami państwa. Może dla nas, we współczesnej Polsce, która jest etnicznie monolitycznym krajem, istnienie gett nie jest czymś oczywistym – mamy jednak dzielnice zamieszkiwane przez większe grupy osób o określonym pochodzeniu etnicznym. Sam się na takim osiedlu wychowałem.

Powojenna polityka wobec Romów działała dwutorowo: tym, którzy prowadzili nomadyczny tryb życia, zakazano dalej podróżować, a tych Romów, którzy takiego życia nie znali, bo sami osiedli jeszcze w XV w. – przesiedlano z miejsc, które zamieszkiwali od wieków, i gromadzono w specjalnie w tym celu wydzielonych częściach miast.

To były lata 50., czas wznoszenia bloków, całej tej komunistycznej architektury, która starała się to społeczeństwo układać i rozstawiać po swojemu.

Romowie z Podhala, czyli…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze: Pokolenie dopaminy