Subskrybuj
Abbé Pierre w Normandii w styczniu 1994 r. fot. Haley/Sipa/East News
Abbé Pierre w Normandii w styczniu 1994 r. fot. Haley/Sipa/East News
Pracuje od 2018 r. w stowarzyszeniu Arka we Francji. Przez kilkanaście lat dziennikarz, korespondent PAP w Paryżu (2007–2012), stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”

Grzechy abbé Pierre’a

To jedna z biografii, które trzeba będzie napisać całkiem na nowo. Abbé Pierre, czyli ojciec Piotr, słynny francuski opiekun ubogich i twórca ruchu Emmaus, przez dziesiątki lat napastował seksualnie kobiety, w tym także te, które prosiły go o pomoc. Jak to możliwe, że w otoczeniu charyzmatycznej postaci milczano na ten temat przez ponad pół wieku?

Mój Boże… dlaczego?”. Ten tytuł książki – zapożyczony od samego abbé Pierre’a – może oddać połączenie niewiary i osłupienia, jakiego doznali Francuzi w lipcu tego roku. Wtedy to ukazał się pierwszy raport oskarżający o nadużycia seksualne słynnego francuskiego duchownego, zmarłego w 2007 r. Łącznie z drugim raportem, z września br., oba dokumenty zawierają świadectwa 24 kobiet, które zarzuciły założycielowi Emmaus napaści seksualne, z gwałtem włącznie*. A to zapewne jeszcze nie koniec – wciąż przyjmowane są zgłoszenia ofiar i świadków w tej sprawie. Oskarżenia są poparte licznymi dokumentami z archiwów, które na fali skandalu otworzył francuski Kościół.

Jak to możliwe, że charyzmatyczny ksiądz, chodzący za życia w aurze świętości, dopuszczał się notorycznie agresji wobec kobiet? I dlaczego przez dziesiątki lat jego przestępcze czyny chroniło milczenie?

Ikona i sumienie Francji

Tę postać znają we Francji wszyscy. Długa (u schyłku życia całkiem siwa) broda, okulary, baskijski beret, czarna peleryna, laska w ręce – ten ascetyczny obraz abbé Pierre’a stał się ikoniczny. Za sprawą mediów – prasy, radia, a potem telewizji – wszedł do masowej wyobraźni. Elementy tego wizerunku analizował już w 1957 r. nie bez krytycyzmu znany semiolog Roland Barthes w książce Mitologie, zwracając uwagę na jego wizualne podobieństwo do św. Franciszka z Asyżu. Podobieństwo zapewne nieprzypadkowe, bo właśnie fascynacja włoskim świętym skłoniła 15-letniego Henri Grouèsa (to prawdziwe nazwisko abbé Pierre’a) do wybrania życia zakonnego; kilka lat później wstąpił do kapucynów. W klasztorze spędził siedem lat, tam przyjął święcenia kapłańskie, ale ostatecznie wybrał drogę księdza żyjącego między ludźmi.

We Francji mówiło się, że abbé Pierre (1912–2007) był jedną z ostatnich nici łączących ateistów z chrześcijaństwem (nad Sekwaną odsetek osób deklarujących się jako katolicy wynosi ok. 25% ludności, protestanci i ewangelikanie – 9%; ale tylko ok. 6–7%. Francuzów to katolicy praktykujący).

Od końca lat 80. przez kilkanaście lat abbé Pierre zajmował pierwsze miejsce w sondażach na „najbardziej popularną osobowość” Francuzów. – Abbé Pierre był trochę takim „dziadkiem” Francuzów. Gwiazdą mediów. Sumieniem narodu w kwestiach ubóstwa i bezdomności. I na pewno najpopularniejszym księdzem…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Szczęśliwego Nowego Jorku