Przełom tysiącleci był okresem millenarystycznego napięcia, które szybko zostało zagospodarowane przez kulturę masową. Zarobić można na wszystkim, na końcu świata również. Nieustannie bombardowano nas więc sensacyjnymi wiadomościami, katastroficznymi filmami i bestsellerowymi przepowiedniami. A kiedy wreszcie obudziliśmy się jak gdyby nigdy nic 1 stycznia 2000 roku, wszystko powróciło do normy. Albo tylko nam się tak zdawało.
W książce Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy Tomasz Rakowski pokazał, że apokalipsa zaczęła się właśnie wtedy, tylko zajęci swoimi sprawami po prostu ją prześlepiliśmy (s. 83). Kryzys gospodarczy uderzył w całe obszary Polski. Razem z nim dla rolników z okolic Szydłowca, górników z Wałbrzycha, pracowników z Bełchatowa nastąpił prawdziwy koniec świata. Po którym spróbowali żyć od nowa. Zstąpili do biedaszybów, poszli do lasu, zaczęli kłusować. Naraz w sercu nowoczesnej Europy całe grupy społeczne powróciły do kultury zbieracko-łowieckiej. Apokalipsa nie jest tylko końcem świata, jest też początkiem świata nowego.
Charakterystyka apokalipsyNasza apokalipsa była mała, niepozorna – nie wiązała się z eschatologią, lecz z gospodarką. W jednym zdaniu ujmowali jej istotę spotkani przez Rakowskiego rolnicy: „Nie opłaca się” (s. 69). Na…