Nie ma chyba nikogo, kto nie zetknął się z sennikiem, wielu słyszało też o interpretacjach Sigmunda Freuda, ale mniej znane jest naukowe podejście do snów. W jaki sposób bada się je dziś na uczelniach i w laboratoriach?
Metod jest wiele. Te najprostsze to ankiety i kwestionariusze, w których badani udzielają odpowiedzi na zadane pytania, np., co śniło im się wczoraj, o czym śnią zazwyczaj, jak często pamiętają swoje sny, czy są one przyjemne czy nie.
Zbierze się w ten sposób dane ilościowe.
Tak, to metody, które pozwalają dość szybko przebadać dużą próbę z populacji. Metodą bardziej wymagającą są dzienniki marzeń sennych. O ile kwestionariusz jest jednorazowy, o tyle dziennik prowadzi się najczęściej przez dwa tygodnie lub dłużej. Wymaga on dużej mobilizacji badanych i ich systematyczności. Polega na codziennym porannym spisywaniu snów: albo całej zapamiętanej treści marzeń sennych, albo tylko informacji, czy miało się sen czy nie; czasem też w dziennikach zaznacza się na skali np. to, czy sen był przyjemny czy nie, czy był kolorowy lub czarno-biały, realistyczny bądź dziwaczny itd. Uzyskuje się dzięki temu dane z pewnego okresu.
Dowiadujemy się w ten sposób sporo o treści marzeń sennych.
O treść snów można też zapytać podczas badań laboratoryjnych, gdy wybudza się ich uczestników i pyta, o czym śnili, zapisując wszystko, co badany zapamiętał.
Czy w laboratoriach badani są podpięci do jakiejś aparatury?
Zależy, czego chcemy się dowiedzieć. Badani mogą robić w laboratorium różne rzeczy, np. wypełniać kwestionariusze, udzielać wywiadu albo brać udział w jakichś procedurach eksperymentalnych. Ale jeśli przychodzą do laboratorium spać, to zawsze są podłączeni do aparatury – polisomnografu. Stanowi on właściwie rozbudowaną wersję elektroencefalografu, rejestrujemy więc fale mózgowe (tzw. badanie EEG). Dodatkowo konieczne jest również zbadanie napięcia mięśniowego i ruchu gałek ocznych, by ocenić stadia snu. W przypadku badań treści marzeń sennych zastosowanie tej aparatury służy przede wszystkim temu, by precyzyjnie wyznaczyć moment pobudki.
Od 1953 r., kiedy to Nathaniel Kleitman i jego doktorant Eugene Aserinsky odkryli sen REM, wiemy, że najlepiej wybudzać badanych właśnie w tym stadium snu. Pojawia się wówczas najwięcej marzeń sennych i najlepiej się je pamięta.
A czy do badania snów wykorzystuje się też rezonans magnetyczny?
Miał Pan kiedyś rezonans?
Miałem.
Przyzna Pan, że dość niewygodnie się w nim śpi?
Ale dzięki niemu można dużo zobaczyć.Owszem, do tej pory we wszelkich badaniach nad marzeniami sennymi bazowało się na relacji osób śniących, rezonans daje pewną nadzieję, by…