Subskrybuj
fot. Maria Wytrykus/TVP/PAP
Doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ, stale współpracuje z „Didaskaliami” i magazynem dwutygodnik.com.

(Zielone) światło dla ducha

Rygorystyczne przestrzeganie przesądów sprawiłoby, że wszystkie pokazy premierowe rozpoczynałyby się z 13-minutowym opóźnieniem, nikt nie wchodziłby na scenę lewą nogą i nie otwierał tam parasola (po co kusić licho?).

Gdy scena pustoszeje, gdy z widowni znika ostatni widz, a drzwi zamykają się za najpilniejszym pracownikiem teatru, na sali pozostaje zapalone jedno małe światełko. Jego obecność tłumaczyć można różnie. Racjonaliści powiedzą: światełko powinno palić się, żeby pierwsza osoba otwierająca salę mogła przejść spokojnie i bezpiecznie do włącznika światła lub konsoli oświetleniowca. Można też jego blask wyjaśniać w zupełnie inny sposób. Światło to w tradycji anglosaskiej nazywane jest ghost light i musi być zapalone cały czas ze względu na zamieszkałe w teatrze duchy. Według jednej wersji po to, by je odganiać, a według innej, by stworzyć przyjazne warunki dla nawiedzających budynek zjaw. W Polsce w podobny sposób wyjaśniane jest zamykanie teatrów w poniedziałki. Nie można niczego robić na scenie, ponieważ wtedy spotykają się na niej duchy zmarłych aktorów i pracowników teatru. Tego dnia jest zarezerwowana tylko dla nich, by mogły na niej wystawiać swoje spektakle i nie przeszkadzały żyjącym aktorom w pozostałe dni tygodnia. Dzięki temu zadowoleni są i żywi, i umarli, a w teatrze tworzy się przestrzeń dla odrobiny magii.

 

Krąg wtajemniczonychNietrudno jest odnaleźć listy teatralnych przesądów. Niektóre z nich powtarzane są często, inne pojawiają się tylko w wypowiedziach konkretnych aktorów i w opowieściach o…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wierzyć w naukę, (nie) wątpić w Boga