Międzynarodowa konferencja klimatyczna w Kopenhadze (7–19 grudnia), która po prawie dwutygodniowym maratonie debat, lobbingu i negocjacji przekształciła się w pełnowymiarowy szczyt z udziałem najważniejszych aktorów globalnej sceny politycznej (grubo ponad stu szefów rządów), miała w zamyśle organizatorów z ONZ wypracować porozumienie jednoczące świat we wspólnej kontrofensywie przeciwko emisjom dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych.
Z pozoru wydawać by się mogło, że cel tak szczytny jak przyszłość planety (wątek katastrofy ekologicznej jest stałym elementem dyskusji klimatycznych) nie powinien budzić kontrowersji, a od zatroskanej o środowisko naturalne ludzkości można by oczekiwać pewnej elementarnej wspólnoty stanowisk. Ale to tylko pozory, gdyż w kwestiach rozwiązań globalnych, które dotykają sfer tak kluczowych, jak gospodarka energetyczna, transport, rolnictwo czy – last but not least – indywidualne style życia, mówienie jednym głosem przez społeczność międzynarodową graniczyłoby…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Nieobecność Kołakowskiego