Wydawać by się mogło, że podział Korei to relikt zimnej wojny. Stąd na początku lat 90. po zjednoczeniu Wietnamu, Niemiec i Jemenu wielu sądziło, że zjednoczenie Korei to kwestia nieodległej przyszłości. Podobnie jak nieuchronny upadek KRLD. Pomylili się.
By zobaczyć, jak głęboki jest podział, warto wybrać się na „granicę” południa i północy Korei. Do strefy zdemilitaryzowanej w Panmundżomie, gdzie w 1953 r. podpisano zawieszenie broni kończące wojnę koreańską. Wycieczka z leżącego zaledwie 55 km na południe Seulu jest bardzo prosta. Płaci się armii amerykańskiej, która – jeśli nie dzieje się nic niepokojącego typu ostrzały czy ataki północnych za pomocą siekier[1] – codziennie organizuje wyjazdy do strefy. Trzeba być dobrze ubranym (klapki odpadają), podpisać kwit, że zwalnia się organizatorów z wszelkiej odpowiedzialności, wysłuchać pogadanki żołnierza o bezpieczeństwie (propaganda średnich lotów, daleko im do artyzmu północnych) oraz być karnym i zdyscyplinowanym w trakcie zwiedzania. W ten sposób zaliczy się największą polityczną atrakcję turystyczną Korei.
A jednak nie jest to zwykła „czerwona turystyka” w stylu wizyty w mauzoleum Lenina, pielgrzymek do domu rodzinnego Mao czy kupowania koszulek z Che Guevarą. Tu nie ma żartów. Tu czuć chłód zimnej wojny. Między budynkami z lat 50., gdzie podpisano rozejm, biegnie wielka biała linia podziału. Działa na wyobraźnię. Po obu jej stronach stoją nieruchomo zwróceni ku sobie, gotowi do strzału żołnierze. Południowi przyczajeni, z zaciśniętymi pięściami dyndającymi nad kaburami pistoletów. Północni sztywni, z wrogością wypisaną na twarzach. Wyglądają jak rewolwerowcy na Dzikim Zachodzie: czekający na jeden zły ruch przeciwnika, tuż przed pojedynkiem. Napięcie wisi w powietrzu. Wystarczy chwila i się pozabijają.
Jest w nich coś groteskowego, coś absurdalnego. A przede wszystkim strasznego. Chce się stamtąd uciec jak najszybciej. Ma się wrażenie powrotu do koszmarów dzieciństwa, do podzielonego świata dwóch wrogich bloków, który – zdawałoby się – odszedł na śmietnik historii. Tu nie.
Krewetka między wielorybamiKorea ma trudne położenie geograficzne. Kontrola Półwyspu Koreańskiego pełni znaczącą funkcję – jest on kontynentalną bramą do Chin i morską do Japonii. Dlatego, usytuowana między tymi dwoma…