Subskrybuj

Intelektualny thriller

Miłosz i Putrament toczyli ze sobą grę, której stawką było zaprzęgnięcie talentu poety do służby doktrynie komunistycznej.

Kiedy w stosach listów, pism i depesz z gratulacjami, nadchodzących do Berkeley w październiku 1980 r. Czesław Miłosz natrafił na wspomnienie o sobie pióra Jerzego Putramenta opublikowane w tygodniku „Literatura”, rzucił pod jego adresem soczyste przekleństwo i wybuchnął ironicznym śmiechem. Powołuję się tu na własne świadectwo jako ówczesnej asystentki noblisty. Niemniej myślę, że gdyby monografia Miłosz i Putrament; żywoty równoległe pióra Emila Pasierskiego ukazała się jeszcze za jego życia, przeczytałby ją z zainteresowaniem i docenił trud młodego wrocławskiego literaturoznawcy, który pierwszy tak dogłębnie i szczegółowo przedstawił dzieje relacji dwóch dawnych żagarystów.

Nawet wytrawni czytelnicy dzieł Miłosza (bo wątpię, czy obfita twórczość Putramenta znajduje dziś wielu chętnych, choć była przedmiotem badań m.in. Stanisława Beresia) natrafią w niej bowiem na wiele nieznanych faktów, intrygujących szczegółów i polemicznych starć. Autor nie zawierza do końca ani doskonałej skądinąd pamięci Miłosza, ani – zwłaszcza – autokreacjom Putramenta, toteż szuka potwierdzenia lub zaprzeczenia konkretnych zdarzeń w materiałach źródłowych i komentarzach osób trzecich, na które natrafił w trakcie żmudnych poszukiwań.
Odnotowuje liczne niuanse w relacjach i zmieniające się z upływem lat wzajemne osądy obu tytułowych postaci. Niczym w pokerze mówi „sprawdzam”. No bo jak brać za dobrą monetę stwierdzenie Putramenta z 1981 r., że w czasach służby dyplomatycznej ich obu nie był w bliskich stosunkach z Miłoszem, bo [ja] „byłem dygnitarzem, a Miłosz urzędnikiem”? I jak uwierzyć deklaracjom, że od trzydziestu lat nie sięgał po jego dzieła?

Książka ta musiała powstać. Tytułowa para, złączona w dialektycznym uścisku trwającym bez mała 70 lat, jak rzadko która nadaje się na bohaterów zarówno pracy naukowej, jak i swoistego Zeitroman z konwulsyjną historią XX w. w tle. Na podstawie opisanych wydarzeń – jak sobie wyobrażam – mógłby nawet powstać filmowy thriller z nieodzownymi dla tego gatunku zwrotami akcji i retrospekcjami niezbędnymi dla zrozumienia różnych zaszłości.

Pudełko zapałek

Po raz ostatni w życiu obaj bohaterowie widzieli się w dramatycznych dla Miłosza okolicznościach na przełomie 1950 r. w Warszawie, gdy Putrament, wówczas sekretarz generalny ZLP, przyczynił się do odebrania poecie paszportu dyplomatycznego. 30 lat później, kiedy Miłosz odwiedził Polskę, autor Pół wiekunie pojawił się ani na tłumnym spotkaniu z noblistą w Domu Literatów, ani na żadnym innym forum. Może z obawy, że zazna jawnej wrogości ze strony laureata. Romanowi Samselowi miał powiedzieć,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kościół. Lewica. Dialog