W ogólnym zarysie amerykański historyk ma niewątpliwie rację. To właśnie za sprawą toksycznego sprzężenia zwrotnego, synergii dwóch światowych mocarstw, doszło do niespotykanej w dziejach rzezi. Ma też rację, kiedy pisze: „systemy nazistowski i stalinowski trzeba porównywać – nie dlatego, aby zrozumieć jeden czy drugi, ale dlatego, aby zrozumieć nasze czasy i nas samych” (s. 410). Trudno też nie zgodzić się jego tezą, że doświadczenie totalitaryzmu to opowieść o zderzeniu ideologii z ekonomią, oportunizmu ze skondensowanym strachem i wielkimi nadziejami.
W nieco subtelniejszy sposób, jeśli chodzi o urodę wywodu, jego rozumowanie przypomina argumentację kontrowersyjnego niemieckiego historyka Ernsta Noltego – autora klasycznej już pozycji Europejska wojna domowa. Nie jest to zresztą zarzut imitacji,lecz raczej wskazanie, jak wiele badacz zawdzięcza dorobkowi jednej z najważniejszych światowych historiografii. Czytana jako zapis pewnego cyklu masowego zabijania, swego rodzaju kronika ludobójstwa, nie ma wielu odpowiedników w literaturze przedmiotu.
…