Bardzo długo nie chciałam uczyć się od pisarzy, wolałam ufać ich książkom. Autor jako żywa osoba nie mieści się w ogóle w świecie pojęciowym absolwenta studiów polonistycznych. Autor nie jest żadną instancją tekstu, biografizm jest nienaukowy – mówią założenia nowoczesnej filologii. Gdy sama stałam się autorką literatury, napisałam kilka biografii, a wśród moich przyjaciół zaczęli dominować pisarze i poeci, przyszła pora, by ostateczne rozstać się z polonistycznym przesądem. Od Hanny Krall uczyłam się, słuchając. Na przykład upomnień, abym pamiętała, że mówiąc o jej książkach, nie powinnam używać określeń „Shoah” i „Holokaust”. „A jak w takim razie powinnam mówić?” „Jest na to bardzo dobre polskie słowo <Zagłada>.” Jeden z problemów, jakie napotykam, czytając utwory dotyczące Zagłady, jest taki…