W prezbiterium bocheńskiej fary św. Mikołaja wisi od – jak się czasem mawia, gdy nie przebadano jeszcze stosownych archiwów – niepamiętnych czasów. Na jego dolnej ramie przymocowana jest niewielka tabliczka, na której z trudem daje się odczytać na wpół zatarty napis: „TOBIAS VAN NYMEGEN SADZAWKA SILOE”. Potęga słowa drukowanego bywa zniewalająca: w większości publikacji na temat Bochni i jej najważniejszego kościoła przeczytamy, że ogromny ów obraz przedstawia „Uzdrowienie ślepego nad sadzawką Siloe”. Tylko jeden z dawnych proboszczów, choć w swym popularnym przewodniku po świątyni przypisał go niejakiemu „Van Nemeckenowi”, to przecież zarazem zatytułował dość ostrożnie: Chrystus uzdrawia chorego przy sadzawce. Ta ostrożność okazuje się uzasadniona.
Dwie sadzawkiNie trzeba być biblistą ani teologiem, by zauważyć, że coś się tu nie zgadza. O Siloe mowa jest w 9. rozdz. Ewangelii Jana. Jezus…