Subskrybuj

„Gdyby nie Bóg”. Religia w służbie Angoli

Religijna mapa Angoli to prawdziwa mozaika i łamigłówka. Przez prawie pięć wieków portugalskiego kolonializmu sojusz miecza i krzyża wyznaczał linie rozwojowe kolonialnej polityki.

.

Moje małżeństwo gdyby nie Bóg, amen.

Moja praca gdyby nie Bóg, amen.

Moja rodzina, gdyby nie Bóg, amen.

Luanda gdyby nie Bóg, amen.

Angola gdyby nie Bóg, amen.

Niech będzie chwalone imię Pańskie!

(Pieśń dziękczynna Zborów Bożych w Angoli)

Religijny pluralizm Angoli W Luandzie, stolicy Angoli, można usłyszeć, że więcej kościołów w obrębie jednej ulicy jest tylko w Kinszasie, stolicy Demokratycznej Republiki Konga, graniczącego z północnymi prowincjami Angoli, Zairem i Uíje. Paradoksalnie, w kraju, w którym w II połowie lat 70. XX w. zapatrzona w filozofię Karola Marksa lewicowa partia Ludowy Ruch Wyzwolenia Angoli (Movimento Popular de Libertação de Angola – MPLA) ośmieszyła Boga, przydając mu epitety zacofania i zabobonu, obecnie tylko niecały procent ludności stanowią zdeklarowani ateiści. Dziś frazy: „dzięki Bogu” i „jeśli Bóg tak będzie chciał”, często rozpoczynają odpowiedzi na codzienne pytania, niezależnie od wyznania i członkostwa w Kościele. Z kolei miejska sfera publiczna jest przesycona treściami religijnymi. Z tego względu ważną rządową instytucją jest Narodowy Instytut ds. Religii (National Institute for Religious Affairs – INAR), podlegający Ministerstwu Kultury, który zajmuje się monitorowaniem i kontrolą ruchów oraz instytucji religijnych w kraju. Choć konstytucja gwarantuje obywatelom wolność kultu i wyznania, a kraj definiuje się jako laicki, nie każdy Kościół i denominacja działają w Angoli legalnie. Do tej pory lista zalegalizowanych Kościołów zawiera 83 pozycje, niewiele, w porównaniu z niemal 900 kandydatami oczekującymi na pozytywną decyzję Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Kultury. Proces ten wymaga dostarczenia licznych dokumentów, a także przedstawienia podpisów co najmniej 100 tys. wiernych. Każda sygnatura musi być potwierdzona notarialnie, przy kosztach wynoszących każdorazowo 10 dolarów, całe przedsięwzięcie staje się sporym wydatkiem, na który część Kościołów nie może sobie pozwolić. Zalegalizowany Kościół zyskuje nie tylko dodatkową, rządową legitymizację, ale też gwarancję, że wznoszone świątynie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Oto ciało Twoje