Są dowody na to, że zmniejszenie nierówności to najlepszy sposób na poprawę jakości środowiska społecznego, a co za tym idzie, realnej jakości życia wszystkich obywateli” pisali w 2009 r. Richard Wilkinson i Kate Pickett. W swojej książce Duch równości (wydanej po polsku w 2011 r.) autorzy przekonywali, że w krajach, w których różnice między dochodami ludzi najbogatszych i najbiedniejszych są największe, najwięcej jest też zabójstw, zaburzeń psychicznych, ludzie częściej zmagają się z uzależnieniami i otyłością, częściej popełniają przestępstwa i trafiają do więzień, mają do siebie mniejsze zaufanie, a dzieci mają problemy z nauką. Wilkinson i Pickett, z wykształcenia epidemiolodzy, chcieli początkowo wyjaśnić, dlaczego ludzie biedniejsi chorują częściej niż ludzie bogatsi, czyli dlaczego w pewnych grupach społecznych niektóre choroby występują częściej niż w innych i w jaki sposób się rozprzestrzeniają. Ostatecznie jednak wyniki badań zebrane z wielu państw doprowadziły ich do wniosku, że im mniejsze różnice między bogatymi i biednymi, tym lepiej mają się osoby ubogie (rzadziej chorują, niższy jest stopień uzależnień, dzieci osiągają lepsze wyniki w nauce). Oznacza to tyle, że to nie sama bieda jest źródłem chorób i nieszczęść badanej grupy, ale różnice statusu społecznego istniejące między ludźmi w obrębie danego społeczeństwa. Kiedy jakieś państwo przechodzi transformację i bogaci się, ale jednocześnie rozwarstwia na bardzo bogatych i bardzo biednych, osoby o najniższym statusie społecznym, mimo że ich dochody mogą być nieco większe niż przed zmianami, znajdują się nagle w gorszej sytuacji…
b. redaktor miesięcznika „Znak”, współautorka książki Świat według Janki.