W sierpniu 1986 roku katolicki duchowny i intelektualista, autor wielu poczytnych książek, wykładowca kilku prestiżowych uczelni, Henry J. M. Nouwen zdecydował się zamieszkać we wspólnocie Arki w Toronto, noszącej nazwę „Daybreak” („Świt”). Miał wówczas 54 lata, ustaloną pozycję w świecie akademickim, traktowany był jako autorytet w sprawach duchowości. Wspólnota poprosiła go jednak, żeby przez kilka godzin dziennie zajmował się Adamem, głęboko upośledzonym 25-letnim mężczyzną, który nie mówił, z rzadka wyrazem twarzy sygnalizował, co czuje, wymagał pomocy we wszystkich codziennych czynnościach – rozbieraniu, ubieraniu, chodzeniu, jedzeniu, myciu i korzystaniu z ubikacji – a na dodatek miewał ataki epilepsji. Pisał Nouwen: Na początku bałem się przebywać z Adamem. Był tak delikatny, że bez przerwy martwiłem się, czy nie robię czegoś nie tak. Stopniowo jednak poznałem i pokochałem tego nieznajomego. Kiedy go kąpałem, myłem mu zęby, czesałem, podawałem śniadanie i mówiłem do niego tak, jakby mógł mnie całkowicie rozumieć, moje obawy stopniowo mijały, zastępowane przez uczucia czułości i troski. Zaczynałem nawet tęsknić za nim, gdy nie było mnie przez kilka dni. Kiedy wracałem, cieszyłem się, po prostu siedząc z nim, głaszcząc go po twarzy lub bawiąc się jego palcami….
Poeta, publicysta. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Znakiem”. Nakładem Wydawnictwa Znak właśnie ukazała się jego książka „Tischner. Biografia”, a w 2019 r. „Dziennik końca świata”. Wydał też m.in. tom miniesejów „Sto lat. Książka życzeń”...