Chociaż wysiłki ireniczne pozostały bez skutku, jest możliwe, że pewne jądro wspólne, wspólne centrum wszystkich religii daje się odkryć. Tym centrum nie jest, ściśle biorąc, wspólna doktryna, jest to raczej postawa duchowa, która mogłaby wytworzyć pewien obraz świata, postawa, która nie jest wyrażalna w słowach. Czy dialog między różnymi religiami, a także między wiarą i niewiarą, jest możliwy i pożądany? Czy mógłby nie tylko ułatwić współistnienie, ale także doprowadzić do pogodzenia? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to nadzwyczaj mało prawdopodobne. Jeden z powodów jest taki, że dialog nie tylko wymaga dobrej woli obu partnerów, gotowości do widzenia w tym drugim partnera właśnie, a nie śmiertelnego wroga, którego wszelkimi środkami zniszczyć należy, ale także dlatego, że dialog wymaga pewnego stopnia niepewności z obu stron. Kiedy jestem niewzruszenie osadzony w mojej mentalnej pozycji – jak to zdarza się często w przekonaniach religijnych – kiedy słowa partnera nie mogą mnie dotknąć, a postawa moja naruszyć się nie da, dialog, choć formalnie możliwy, jest jałowy. Mogę jeszcze podjąć wysiłek, by partnera nawrócić, jeśli jednak obie strony doświadczają tej samej pewności i totalnej satysfakcji w swoich respektywnych pozycjach, prawdziwy dialog nie może się narodzić. Kiedy zadajemy takie pytania, mamy na myśli głównie debaty teologiczne. Teologia, zaś, jak się zdaje, nie jest integralną częścią wiary religijnej. Jej funkcja jest zasadniczo negatywna, defensywna. Dopóki wierzący nie doświadczają wątpliwości na serio i dopóki wiara ich nie jest atakowana przez niewierzących albo wyznawców innych religii, nie mają oni potrzeby wiedzy teologicznej. Jeśli jednak religia znosi napaści i krytyki z zewnątrz albo rozdzierana jest wątpliwościami wierzących, potrzebuje teologii, by przetrwać; potrzebuje więc klasy ludzi wykształconych,…
Polski filozof i historyk idei. Do jego najważniejszych prac należą: Świadomość religijna i więź kościelna (1965), Obecność mitu (1972), Główne nurty marksizmu (1976-1978), Jeśli Boga nie ma... (1982), Horror metaphysicus (1988), Bóg nam nic nie jest dłużny (1994). Pisał także eseje i utwory literackie - często żartobliwe...