70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Taylor Weidman/LightRocket/Getty

Lasy Astany

EXPO 2017 miało umocnić wizerunek Kazachstanu jako kraju odważnie spoglądającego w przyszłość. Hasło przewodnie: „Energia Przyszłości” – wzbudziło kontrowersje, bo środkowoazjatyckiej republice daleko do miana zielonej gospodarki. Niemniej transformacja jest konieczna, żeby uporać się z problemami degradacji środowiska odziedziczonymi po ZSRR.

Wieża Bayterek – zwieńczona wielką złotą kulą, na której znajduje się odcisk ręki prezydenta – mierzy 97 m. Wysokość ma tutaj znaczenie symboliczne – w 1997 r. nastąpiło przeniesienie stolicy z Ałmat do Akmoły, dawnego Celinogrodu. Rok później zmieniono nazwę na obecną – Astana. Nie ma się co dziwić. Akmoła to po kazachsku „biały grób”, a Astana to „stolica”.

Pewna Kazaszka tłumaczyła mi, że o przeprowadzce do Astany zdecydowało niebezpieczeństwo trzęsień ziemi w Ałmatach. Wiadomo też, że lepiej, żeby stolica była w centrum, a nie przy granicy. W przypadku Kazachstanu miało to jednak szczególne znaczenie. Granica z Rosją liczy ponad 6 tys. km i nie wyznaczają jej żadne naturalne bariery wynikające z ukształtowania terenu. W końcu jest to dawna granica okręgów administracyjnych ZSRR. Co więcej, na początku lat 90. Kazachowie byli mniejszością w swoim kraju – w 1989 r. stanowili jedynie 40% ludności. To jedyny taki przypadek wśród posowieckich republik azjatyckich, gdy tytularna narodowość nie była większością. Obawy o separatyzm na północy, gdzie nadal mieszka dużo Rosjan – co pokazały przecież ostatnie wydarzenia na Ukrainie – nie były nieuzasadnione. Stąd przenosiny stolicy z położonych na południu, przy granicy z Kirgistanem, Ałmat do leżącej w centrum kraju Astany. Przeniesienie środka ciężkości państwowości na północ, bliżej wielkiego sąsiada, miało podkreślić, że elita kazachska za granicę swojego kraju uznaje tę, którą nakreślił sam Stalin. To forma geograficznego przypomnienia dla Rosjan, że Kazachowie dobrze się czują na terytorium, jakie odziedziczyli po ZSRR. Na razie nie tylko udaje się zachować integralność terytorialną, ale i budować państwo, które ma niemałe ambicje.

W 2012 r. zapadła decyzja, że Kazachstan zostanie organizatorem wystawy światowej. Tematem przewodnim była „Energia Przyszłości”, co oczywiście wywołało kontrowersje. Tylko 1% energii w Kazachstanie wytwarzany jest z wykorzystaniem źródeł odnawialnych. Niemniej wydarzenie reklamowano jako wkład do międzynarodowej dyskusji o zielonych technologiach i alternatywnych źródłach energii. Ambasada Kazachstanu w Waszyngtonie pisała, że „EXPO ma nadać impet transformacji kraju w zieloną gospodarkę”. W jednym z wywiadów szef komitetu organizacyjnego EXPO mówił: „Owszem, Kazachstan opiera się na nieodnawialnych źródłach energii. Ale obecny kryzys pokazuje, że nie jest to dobra droga. EXPO ma wykazać, że uważnie śledzimy, co się dzieje na świecie w tej kwestii”. Zeszłoroczna impreza miała jednak przede wszystkim zwrócić uwagę światowej opinii publicznej na ekonomiczne sukcesy środkowoazjatyckiej republiki. Efekty całej akcji okazały się niejednoznaczne, bo przypomniały też o ekologicznych klęskach, których doświadczył w ostatnich latach Kazachstan, i o jego niepewnej politycznej przyszłości.

 

Uran, węgiel, ropa

Kazachowie byli ludem koczowniczym. większe jednostki polityczne miały charakter efemeryczny, brak tutaj wielkiej rzeki, morza czy żyznych ziem (najbliże to uzbecka Dolina Fergańska). Pomimo niesprzyjającego klimatu i geografii, po burzy podbojów Mongołów, na przełomie XV i XVI w.

udało się skonsolidować władzę. Burunduk Khan czy Kasym Khan zarządzali państwem będącym w stanie wystawić do walki nawet 200 tys. konnicy. W pewnym momencie kontrolowali cały step rozciągający się między górami Ałtaju, Morzem Aralskim i Kaspijskim. Z początkiem XVII w. kraj znowu się rozpadł na pomniejsze ordy, walczące z kolejnymi przeciwnikami. Z Rosjan, którzy na początku XVIII w. zaczęli budować forty Omsk i Semipałatyńsk, będące bazami wypadowymi dla kolonizacji Azji Środkowej, uczyniono gwarantów spokoju. W 1848 r. już cały teren Kazachstanu znalazł się w carskim imperium. Rusyfikacja i skolaryzacja – paradoksalnie – rozpoczęły proces uświadamiania narodowego. Po zakończeniu wojny domowej w Rosji władza gładko przeszła w ręce Sowietów, którzy szybko zgasili aspiracje lokalnego rządu. Kazachska Socjalistyczna Republika Radziecka wykształciła się w 1925 r. z powołanej do istnienia pięć lat wcześniej Autonomicznej Kirgiskiej Republiki Radzieckiej. W 1936 r. stała się częścią ZSRR, w granicach znanych dzisiaj. Upadek imperium zaskoczył wszystkich, w tym Kazachów. Kazachstan późno więc ogłosił niepodległość – jako ostatnia poradziecka republika. Ku zdziwieniu wielu po latach okazało się, że Kazachstan jest wciąż niepodległym państwem, a wieloletni prezydent Nursułtan Nazarbajew – całkiem niezłym przywódcą. Udało się to m.in. dzięki bogactwom ziemi, ale te pozostają zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.

Obecnie Kazachstan jest największym globalnym eksporterem uranu; na jego obszarze znajduje się też 4% światowych zasobów węgla. Eksport ropy (dwie trzecie dochodów państwa!), rud metali i zbóż napędzały nieraz zawrotny rozwój – w 2006 r. gospodarka wzrosła o 10%. Budżet samych Ałmat, dawnej stolicy, jest dzisiaj większy niż wszystkich innych republik środkowoazjatyckich (z wyjątkiem Uzbekistanu). Kazachstan w 2014 r., jako pierwsza niebałtycka republika radziecka, wyprzedził (jak się okazało – tylko na rok) Rosję w statystyce PKB per capita. Ten mało spektakularny fakt dobrze pokazuje drogę, jaką kraj przebył od ogłoszenia niepodległości w 1991 r.

Jednocześnie Nazarbajew zmonopolizował system polityczny, z dnia na dzień z komunistycznego aparatczyka stając się Ojcem Narodu, krzewicielem dumy z ojczyzny i sprawnym gospodarzem.

Ceną za stabilność były eliminacja politycznej opozycji i ukształtowanie systemu autorytarnego – centralnie zarządzanego państwa z prezydentem na jego czele i pozorami demokracji. Symbolem obecnego systemu są wyniki wyborów prezydenckich. W ostatnich (2015 r.) Nazarbajew otrzymał prawie 98% głosów, przy ponad 90% frekwencji. To już jego piąta kadencja na tym stanowisku. Opozycję tymczasem skutecznie uciszono. Dysydenci albo przebywają za granicą, albo wywodzą się z establishmentu, czym nie budują sympatii wyborców. Najważniejszymi figurami w gospodarce są bliscy współpracownicy prezydenta i kolejnych premierów.

Mimo to udało się w środku stepu zbudować w miarę sprawnie zarządzane państwo i wprowadzić elementy wolnorynkowej gospodarki. Uniknięto biedy Kirgistanu, niestabilności Tadżykistanu i uzbeckiego zamordyzmu. Dlatego też opinia, że i w warunkach wolnych i równych wyborów Nazarbajew wygrałby w cuglach, ma solidne uzasadnienie w rzeczywistości.

Jednak oparcie gospodarki na surowcach naturalnych stanowi też źródło kłopotów. Krajowa koniunktura jest uzależniona od sytuacji na światowych rynkach, a gospodarka słabo zdywersyfikowana. Gdy w 2014 r. nastąpiło tąpnięcie na rynku cen surowców, kazachska waluta tenge straciła jedną piątą wartości. Kryzys pogłębiło również spowolnienie gospodarcze widoczne u głównych importerów: w Rosji i Chinach. Obecnie sytuacja jest stabilna, a na 2018 r. prognozowany jest wzrost rzędu ponad 2% w skali roku. Optymizmem napawa chińska wizja Nowego Jedwabnego Szlaku, pesymizm wywołuje jednak wizja globalnej wojny handlowej.

 

Zielona rewolucja?
Rządowa strategia na 2050 r. zakładająca, że kraj dołączy do grupy 30 najlepiej rozwiniętych państw świata, jest bardzo ambitna. Przewiduje, że połowa energii będzie wtedy pozyskiwana z zielonych źródeł, a emisja gazów cieplarnianych zostanie zredukowana o jedną trzecią. Do 2020 r. ma powstać 13 elektrowni wiatrowych, 14 wodnych, cztery elektrownie słoneczne i jeden reaktor atomowy. Przytacza się też statystyki ONZ wskazujące, że potencjał energii wiatrowej w Kazachstanie dziesięciokrotnie przekracza obecne zapotrzebowanie na prąd. Według danych z 2015 r. 87% energii pochodziło z węgla, 12% – z energii wodnej, a mniej niż 1% ze źródeł alternatywnych. Zainicjowano jednak szereg projektów, które mają zintensyfikować partnerstwo publiczno-prywatne i dofinansować zielone przedsięwzięcia. Fundusz opracowany z Islamskim Bankiem Rozwoju zakłada pozyskanie kwoty 50 mln USD, a wsparcie ze strony Euroazjatyckiego Banku Rozwoju ma wynosić 110 mln USD.

Szybkie tempo reform wymusza odziedziczona po ZSRR infrastruktura, która jest już stara i niewydolna – 85% elektrowni w kraju ma więcej niż 35 lat. Pomimo zwiększenia wydobycia ropy w 2017 r. po raz kolejny zaczęło jej brakować, a cena skoczyła do zawrotnych – jak na standardy Kazachstanu – 150 tenge za litr (ok. 1,60 zł). Paliwo trzeba było w konsekwencji sprowadzać z Rosji. Niewydolność systemu przejawia się i w innych obszarach.

„Zwiększony popyt na energię elektryczną częściowo tłumaczy się organizacją EXPO” – wyjaśniał minister energii, który za to stwierdzenie otrzymał publiczną reprymendę od prezydenta. Według szacunków ogólne straty związane z odległościami, na jakich trzeba transportować energię, sięgają nawet 20%. Tymczasem wraz z bogaceniem się społeczeństwa popyt na prąd będzie rosnąć. Dywersyfikacja źródeł energii jest zatem koniecznością, ale też problemem: nie tyle finansowo-organizacyjnym, ile politycznym. Obecnie rząd utrzymuje niskie ceny energii, a próby zmniejszenia dotacji na ten cel spotkały się ze skutecznym oporem. Zielone technologie z pewnością okazałyby się o wiele droższe. Portal The Diplomat przytaczał słowa Nazarbajewa z 2014 r. ze spotkania z Putinem, w trakcie którego lider Kazachstanu miał powiedzieć: „Osobiście nie wierzę w tę całą energię z wiatru i słońca”.

Można jedynie zgadywać, na ile było to politycznie motywowane oświadczenie, mające uspokoić ważnego partnera handlowego, będące przejawem chłodnego realizmu, a na ile osobisty pogląd prezydenta.

 

Katastrofy ekologiczne

Na bazarze w Szymkencie kupuję atlas historyczny do dziewiątej klasy. Kartograficzne dzieje Kazachstanu zamyka mapa „Ekologiczeskije problemy w Kazachstanie”. W lewym górnym rogu mapy na siedmiu rysunkach ukazane jest kurczenie się Jeziora Aralskiego. Jeszcze w latach 50. czwarty największy zamknięty akwen świata, przez żyjącą nad nim ludność nazywany morzem, w wyniku szaleńczej polityki Sowietów stał się w XXI w. bajorem, w którym wytrzymują tylko flądry. Koncepcja zakładająca irygację suchych bezkresów Azji Środkowej wodą z dopływów Jeziora Aralskiego: Amu-darii i Syr-darii – celem uprawy „białego złota”, bawełny – początkowo się sprawdziła. Prawie 95% bawełny zbieranej w ZSRR pochodziło właśnie z upraw wzdłuż obu wspomnianych rzek. Wkrótce jednak natura upomniała się o swoje – z 65 km³ wody, jakie rocznie wpadało do Jeziora Aralskiego, na początku XXI w. zostało niecałe 3 km³. Słone jezioro zaczęło wysychać. Dla turystów katastrofa ekologiczna ma przede wszystkim oblicze zardzewiałych wraków statków straszących na pustyni. Skala dramatu jest jednak o wiele większa i nie sprowadza się do unicestwienia rybołówstwa. Odparowana sól pokrywa rozległe tereny dawnego dna. Zasolenie doprowadziło m.in. do spadku pogłowia bydła, deforestacji, zmniejszenia się ilości gatunków zwierząt, podwyższenia temperatury powietrza. Aż 70% dorosłych i 80% dzieci cierpi na różne schorzenia i choroby związane z wyschnięciem morza, 90% kobiet w ciąży ma anemię.

Na mapie w zakupionym atlasie szkolnym plamy największego skażenia obejmują industrialny obszar wokół Karagandy, na południe od Astany. Zajmujący jedną szóstą obszaru Kazachstanu region jest zagłębiem przemysłu metalurgicznego, górniczego i mechanicznego. W 2015 r. ekolodzy stwierdzili, że nie powinno się jeść jajek od kur z tego obszaru ani pływać w rzece Nura. W całej okolicy odnotowano szokujące wysokie stężenie polichlorowanych bifenyli (PCB), których rakotwórczość udowodniono jeszcze w latach 60. W 2017 r. w Temirtau, niedaleko Karagandy, spadł czarny śnieg. Kto śledził wiadomości, nie mógł być zdziwiony. Już wcześniej kazachska agencja meteorologiczna wskazywała, że poziom siarkowodoru w powietrzu przekracza jedenastokrotnie dopuszczalne normy. Rządowy komitet statystyczny mówił zaś o 600 tys. tonach niebezpiecznych substancji, jakie emitowane są rocznie w Karagandzie. Dopiero czarny puch unaocznił skalę problemu.

Obszar rezerwatu Aksu-Zhabagly, między Szymkentem a Tarazem, w południowo-zachodnim Kazachstanie, jest na mapie jasnoczerwony – czwarty w sześciostopniowej skali skażenia. Czyste są tylko stepy w centrum kraju i góry Ałtaj na wschodzie.

Na mapie zaznaczono też teren poligonu atomowego w Semipałatyńsku. „Jedyne na świecie tego typu miejsce, gdzie żyje ludność używająca tych terenów w celach rolniczych” – głosi podpis. To tutaj Sowieci dokonali pierwszej udanej próby atomowej w 1946 r. Armia chodziła po okolicznych wioskach, rozdawała butelki wódki i wskazywała, gdzie należy się schować. Do 1989 r. w wyniku 470 prób broni jądrowej skażony został obszar wielkości Polski – obejmujący ponad 300 tys. km2. Promieniowanie o wiele szkodliwsze niż to z Czarnobyla ma wpływ na od 700 tys. do 1,5 mln ludzi. W kanadyjskim dokumencie Silent Bombs (2009) jeden z lekarzy pracujący w regionie Semipałatyńska wyjaśniał, że efekty napromieniowania (nowotwory, deformacje itd.) będą widoczne u lokalnej ludności jeszcze przez dziesięć kolejnych generacji. Protesty przeciwko próbom nuklearnym w 1989 r. były pierwszymi masowymi wystąpieniami w upadającym ZSRR. Po uzyskaniu niepodległości Kazachstan oddał wszystkie głowice atomowe, przetrzymywane na jego terenie, a w 1999 r. zamknięto działający od 1972 r. reaktor atomowy w Aktau. Obecnie trwają prace nad powrotem do pozyskiwania energii z atomu, ale doświadczenie Semipałatyńska jest nadal żywe.

 

Koniec epoki Nazarbajewa?
Organizatorzy EXPO chwalili się, że budynki wystawowe będą dalej wykorzystywane. Na EXPO spóźniłem się o tydzień i mogłem jedynie pocałować klamkę sferycznego pawilonu głównego w Astanie.

– Wszystko to wyglądało oczywiście oszałamiająco… Sferyczny pawilon, dziewięć pięter, na każdym inna instalacja. Coś niesamowitego! – mówi Kaśka, tłumaczka z Krakowa, z którą rozmawiałem już po powrocie. EXPO miało być kolejnym elementem tworzenia wizerunku Kazachstanu jako kraju nowoczesnego i otwartego. – Tylko że Astana to miasto zbudowane na stepie. Zastanawiam się, jakim to wszystko odbyło się kosztem. Jedna z Rosjanek, które poznałam na miejscu, mówiła, że drzewa przed pawilonem były po prostu przesadzone z lasu, tuż przed otwarciem! A sam prezydent miał zawrzeć ze społeczeństwem swoisty układ, zaciągnąć dług na tę wielką międzynarodową imprezę. Podobno na okoliczność EXPO obniżono płace, żeby wszystko sfinansować!

Ta niepisana umowa między władzą a społeczeństwem – zakładająca uznanie podporządkowania za cenę rozwoju – zawarta została już dawno temu. Jednak pojawiają się na niej rysy. W 2011 r. protest górników  z Żangaözen zakończył się brutalną pacyfikacją, w wyniku której zginęło 15 robotników. Domagali się poprawienia warunków pracy i lepszej płacy. Protesty przeciwko reformie rolnej w 2016 r. spotkały się już z łagodniejszą reakcją władzy. Lista problemów jest długa – do spraw gospodarczych i energetycznych można dodać napięcia z rosyjską mniejszością czy różnice w rozwoju poszczególnych części kraju. Sposoby rozwiązania tego typu kwestii są zawsze doraźne. Jak dotychczas wiara w Nazarbajewa, na którą składają się tyleż jego osiągnięcia, co brak alternatywy w postaci innego kandydata, gwarantuje stabilność. Pytanie, co stanie się po zakończeniu kadencji Ojca Narodu.

Świadomy swojego wieku prezydent postanowił rozpocząć proces przygotowania kraju na zmianę. Zgodnie z ogłoszonym na początku 2017 r. planem, jej ośrodek przesunie się z urzędu prezydenta w stronę rządu. W wyniku reform zwiększą się rola parlamentu i odpowiedzialność ministrów, a rząd będzie prowadzić politykę gospodarczą i społeczną. Prezydent utrzyma uprawnienia w zakresie strategicznych kierunków polityki państwa. „Zwycięska partia polityczna będzie miała decydujący udział w formowaniu rządu. Logiczne będzie, jeśli rząd będzie ponosił odpowiedzialność przed parlamentem, nie prezydentem” – ogłosił Nazarbajew. W lipcu 2018 r. w wywiadzie dla BBC marszałek kazachskiego parlamentu powiedział: „Prezydent jest odpowiedzialnym i rozsądnym człowiekiem. Sądzę, że w 2020 r. powinni startować inni kandydaci niż on”. Analiza Ośrodka Studiów Wschodnich podkreśla, że obecnie wyczerpują się możliwości modernizacyjne systemu, zaś efektem reform „w aktualnych warunkach polityczno-społecznych będzie oligarchizacja i pluralizacja życia politycznego, nie zaś demokratyzacja Kazachstanu”. Niemniej ostatnio zaktywizowały się organizacje opozycyjne. „Mogliśmy być drugim Kuwejtem, a jesteśmy tam gdzie najbiedniejsze państwa afrykańskie” – głosi niedawno ogłoszony manifest Forum Jana Qazaqstan – Forum Nowego Kazachstanu. Innym nowo powstałym ruchem jest Demokratyczny Wybór Kazachstanu. Oba ugrupowania chcą włączyć się do krajowej polityki na fali spekulacji o możliwej liberalizacji systemu, prezentując się jako alternatywa wobec modelu stworzonego przez Nazarbajewa.

Jaki wpływ będzie miała ta nieuchronna zmiana na szczytach władzy na model gospodarczy i  przejście w kierunku bardziej zrównoważonego rozwoju? EXPO, przy wszystkich niedociągnięciach i sprzecznościach, pokazuje, że elity polityczne (czytaj – Nazarbajew) dostrzegają potrzebę modernizacji. Efekty są różne, droga długa, ale pierwszy, najważniejszy krok został zrobiony.

 

*

– Tydzień temu były przymrozki! – opowiadają polacy spotkani w mieście. Powoli rozumiem, czemu Celinogród potrzebował Nazarbajewa, by stać się większym ośrodkiem miejskim. Gdy byłem w Astanie, był środek września i prawie 20°C. Parę dni później, gdy wróciłem do stolicy, chodziłem już w czapce i polarze. Pomimo słońca temperatura ledwo dochodziła do 5°C. I nie była to żadna anomalia. Średnia temperatura w marcu to -10°C, mrozy rzędu -40°C w zimie to standard.

W 1997 r., gdy prezydent zdecydował się na przeniesienie stolicy do Astany, zaczęto myśleć o tym, jak stworzyć nową wizytówkę Kazachstanu. Ojciec Narodu zamierzał w tym celu posadzić milion drzew. Zielony pas lasów miał chronić stolicę przed arktycznymi wichrami z Syberii.

Przy wjeździe do Astany – z lotniska jedzie się ok. pół godziny – przez długie odcinki trasy  gromady ludzi sprzątają i kopią w ziemi. Wzdłuż drogi zaparkowane są luksusowe samochody, kopiący nieraz mają dobre garnitury i eleganckie sukienki.

„Ambasadorzy licznych krajów wzięli udział w akcji sprzątania Astany i zasadzili 90 nowych drzew” – donosiła potem dumnie agencja KAZINFORM. „W inicjatywie wzięło udział ponad 8500 osób”.

Pomimo trudów i niesprzyjającego klimatu do dzisiaj udało się posadzić na stepie 5 tys. roślin. Do 2020 r. ma ich być ponad 200 tys. Skutki są odnotowywane. Temperatura w ciągu 20 lat wzrosła o 0,3°C.

Zanim ociepli się lasem Astanę, prędzej miasto może po raz kolejny zmienić nazwę. Tym razem na Nazarbajew, co zasugerowała niedawno słynna Rosjanka Walentina Tierieszkowa – pierwsza kobieta w kosmosie. Może będzie to zwieńczenie pewnej epoki w dziejach Kazachstanu?


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter