70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Koniec niewinności

Wojna odbiera światło, kolory i radość, ale można ją pokonać – przekonują Romana Romanyszyn i Andrij Łesiw.

Swietłana Aleksijewicz napisała ważną książkę Wojna nie ma w sobie nic z kobiety. Autorzy pięknie wydanej Wojny, która zmieniła Rondo mogliby dodać, że nie ma także nic z dziecka. Mimo to najmłodsi tak samo padają jej ofiarą, a jednocześnie – ponieważ są dziećmi – wiedzą o niej najmniej. Dlatego Romana Romanyszyn i Andrij Łesiw, para artystów grafików, postanowili to zmienić. Opowiedzieć dzieciom o wojnie i przekonać je, że nie trzeba się jej bać, w dodatku można ją pokonać! Artyści wojnę znają z własnego podwórka. Ta najpierw pojawiła się na Krymie, a za chwilę zamieszkała tuż za przysłowiową miedzą, gdy wojska rosyjskie zaczęły przesuwać się na północ, wkraczając do ukraińskich wiosek i miast na wschodzie kraju. Kiedy wszyscy zajmowali się obroną niepodległości, organizacją życia na nowo, tych dwoje lwowskich artystów pomyślało o dzieciach – ich wiedzy, wrażliwości i strachu. W rezultacie powstała praca pięknie i w symboliczny sposób dotykająca zła i sprawiająca, że strach, który przychodzi zwykle z nieznanym, przestaje tak bardzo obezwładniać. Od strony graficznej to po prostu piękna książka. Nic dziwnego, stworzyli ją prawdziwi mistrzowie w swojej dziedzinie – Romana Romanyszyn i Andrij Łesiw, para młodych (rocznik 1984), zdolnych i wielokrotnie nagradzanych artystów ze Lwowa. Mają na koncie kilka tytułów, które zdążyły już zdobyć międzynarodowe laury. Także Wojna, która zmieniła Rondo może poszczycić się nagrodą uzyskaną w prestiżowym konkursie Bologna Ragazzi Award 2015.

Wojna… jest oszczędna w słowach. Warstwa symboliczna opowieści ma charakter bardzo nowoczesny, a ilustracje to gra obrazem dla uważnych. Dużo tu smaczków, niby fotomontażu, niby doklejonych z innych źródeł obrazków, można się w tym puszczaniu oka do czytelnika rozsmakować.

Rondo to miasto symbol, miasto utopia. Tu ludzie oddychają „powietrzem czystym i przejrzystym, jakby utkanym z najsubtelniejszego światła”. Mieszkańcy Ronda są wrażliwi, uwielbiają muzykę, zwłaszcza hymn miasta, czyli Rondo Mozarta. Kwitną tu wyjątkowe kwiaty, które pięknie śpiewają, a ludzie codziennie przychodzą na ich koncerty. Światło to, obok ronda, słowo klucz do tego świata. Wszystko tu jest świetliste, ażurowe, subtelne, ulotne, także kruche. Nawet ludzie zdają się ledwie dotykać nogami ziemi. Danek ma „kruche, przezroczyste ciałko i cały świecił się jak latarenka. A najjaśniej świeciło się jego serce”. Fabian to różowy pies, do złudzenia przypominający rzeźby Jeffa Koonsa, ale wyglądający nie jak kolorowa stal, lecz dmuchany balonik, tylko obroża trzyma go przy ziemi. Jest i Gwiazdka, cała z papieru, lata po świecie i zbiera historie ze swoich podróży. Ta trójka reprezentuje delikatne piękno, ale przede wszystkim niewinność i efemeryczność Ronda.

To szczęście trwa, ale, uwaga, nadchodzi wojna! Wojna to przeciwieństwo Ronda. Jest czarna, ciemna, ciężka, toporna, twarda, ostra i bolesna. Wraz z nią na karty książki wkracza mrok i niepokój. Romanyszyn i Łesiw rozgrywają temat wojny na zasadzie dychotomii: dobra–zła, światła–mroku, delikatności–ostrości. Wojna niesie ze sobą nicość, a tam gdzie się pojawia, wszystko ulega obumarciu, zniszczeniu, zaciemnieniu. Nie oszczędza nikogo: Gwiazdka jest dziurawa i nadpalona, wokół serduszka Danka pojawiają się pęknięcia, Fabian rani się w łapkę. Wojna nie zna miłosierdzia, potrafi tylko niszczyć, zabijać i odbierać radość. Jednak nic nie trwa wiecznie – zdają się mówić autorzy książki. Ale choć wojna znika – pokonana przez mieszkańców – to pozostaje w Rondzie już na zawsze jej ślad – we wspomnieniach, w zniszczonych budynkach, w czerwonych makach, które nagle rozkwitają wszędzie. Wraca radość i pokój, choć nie bez kozery Rondo jest rondem. Romanyszyn i Łesiw przypominają nam, że historia lubi się powtarzać i nie ma miejsc wiecznej szczęśliwości.

Dziś wojna jest wszędzie. Pojawia się w telewizyjnych wiadomościach, w newsach czytanych w Internecie. Dzieci też o niej czytają. Nie uchronimy ich przed nią, ale możemy je przygotować. W tegorocznym kwietniowym numerze magazyn „Ryms” omawia temat wojny, od II wojny światowej po dziecięce wojenne (choć niewinne) zabawy. W 2015 r. mogliśmy przeczytać Bajkę o wojnie Joanny Rudniańskiej (Wydawnictwo Bajki), która przypomina o tragedii Hiroszimy oglądanej oczami małej dziewczynki o imieniu Wojna właśnie. To opowieść o tym, że wojna odbiera nam wszystko, zabiera najbliższych, osamotnia. W 2014 r. na Festiwalu Literatury dla Dzieci czytelnicy nagrodzili książkę Wszystkie moje mamy (ukazała się w Wydawnictwie Literatura, które stworzyło serię „Wojny Dorosłych, Historie Dzieci”), opowiadającą o żydowskim chłopczyku Szymku, który oprowadza nas po getcie podczas II wojny światowej. To historie sprzed lat, ale jak pokazują Romanyszyn i Łesiw, wojny przecież wracają! Gdy wokół dochodzi do kolejnych konfliktów zbrojnych, w Europie bomby zaczynają wybuchać z niepokojącą regularnością, gdy setki tysięcy uchodźców uciekają z ogarniętego wojną Bliskiego Wschodu, a na Ukrainie kolejny tymczasowy rozejm zostaje zerwany, nie możemy już dłużej udawać, że nic się nie dzieje i w trakcie wiadomości przełączyć na kanał z bajkami. Nie zostawiajmy dzieci samych z trudnymi pytaniami, zamiast tego spróbujmy z nimi porozmawiać. Pretekstem może być książka, zwłaszcza tak pięknie wydana i mądrze opowiedziana jak ta duetu Romanyszyn i Łesiw.

_

Romana Romanyszyn i Andrij Łesiw

Wojna, która zmieniła Rondo

tłum. Aleksandra Ada Oranż

Wydawnictwo Krytyka Polityczna, Warszawa 2016, s. 48

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter