70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Metafora i manufaktura

„Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt” – Daniel Naborowski zgromadził w jednym ciągu te pojęcia, obrazujące „żywot ludzki”. To, co ulotne, najbardziej niestałe i najmniej substancjalne, i jeszcze żeby zamykało się w jednej sylabie, na znak krótkiego trwania.

Metafizyczna poezja barokowa niestrudzenie krąży wokół tematu marności człowieka i świata. Porównuje doczesną egzystencję do sennej mary, cienia, bańki wodnej, piany, trzciny, pierza, pajęczyny, popiołu, motyla, łódeczki na wzburzonym morzu i stale przypomina o prochu i glinie, marnej materii, z jakiej jesteśmy zrobieni. W pewnym momencie w repertuarze marności obok bytów naturalnych pojawia się szkło i porcelana, wytwór ludzkich rąk.

Kasper Miaskowski pisze wiersz Na śklenicę malowaną:

Popiół śkło, choć je farby malują,
gdy sztuki w hucie nim wyprawują.
(…)
Ale cóż po tym? Śklenica snadnie,
niż się napijesz, z rąk ci wypadnie,
a on spaniały kryształ w perzyny
poszedł, ostatek dym niesie siny.
Popiół śkło, ale i popiół człowiek,
(…)

Miejsce srebrnych i złotych kubków i czarek stopniowo zajmują mniej lub bardziej kunsztowne wyroby ze szkła, miejsce srebrnych, złotych i cynowych talerzy i półmisków – wyroby z fajansu i z porcelany, najpierw sprowadzane, potem produkowane w polskich manufakturach. Złożyły się na to zawiłe i zazębiające się mechanizmy techniki, ekonomii, użyteczności i zabiegów o skuteczne demonstrowanie własnej pozycji społecznej. Jarosław Dumanowski w książce Świat rzeczy szlachty wielkopolskiej w XVIII wieku przedstawia zmianę stylu życia, jaka się wówczas dokonała. Zmiana polegała z grubsza na przejściu od wzorca rycersko-wojowniczego do wzorca arystokratycznego. Nie żeby od razu wszyscy przeszli na ten nowy styl życia, ale zmienił się system wartości i aspiracji. Po jednej stronie – przywiązanie do dawności, kultywowanie tradycji, po drugiej – głód nowinek, kultywowanie sztuki życia, zamiłowanie do komfortu. Po jednej stronie przedmioty trwałe – z reguły trwające dłużej niż życie ich właścicieli i właśnie dlatego cenione. Po drugiej – przedmioty nietrwałe, zastępowane coraz to nowymi. Po jednej stronie raczej dziedziczenie, po drugiej raczej zakup, wydatek, i to z konieczności powtarzający się. Symbolicznym wykładnikiem tej zmiany może być zastawa stołowa.

Wyroby ze szkła, fajansu i porcelany są powabne, przejrzyste, błyszczące, mienią się kolorami i można im nadać fantastyczne kształty. Są tajemniczym cudem techniki, atrakcyjną nowinką, której posiadanie świadczy o statusie właściciela. Najpierw są rzadkie i drogie, w miarę postępu technicznego rozwarstwiają się na masową produkcję, stosunkowo tanią, i oryginalne, wymyślne, kosztowne cacka z pracowni mistrzów. W każdej postaci są jednak rozpaczliwie nietrwałe. Kubek srebrny albo cynowy był sztuką solidną i wytrzymałą, a jeśli został uszkodzony, można było go przetopić i z tego samego surowca wykonać kolejny trwały przedmiot – jedna bryłka kruszcu z łatwością obsługiwała wiele pokoleń. Przy biesiadach srebrny puchar wędrował swobodnie z rąk do rąk i znakomicie umacniał więzi. Ze szkłem i porcelaną trzeba było obchodzić się ostrożniej. Sprzyjały subtelniejszym manierom, stonowanym gestom i zasadzie, że każdy z biesiadników używa naczynia przeznaczonego tylko dla niego, co oznaczało koniec dawnej wspólnoty stołu. Raz stłuczone, nie nadawały się do recyclingu. A mimo wysubtelnienia manier tłukły się, bo przecież były kruche, a w dodatku, przy ówczesnej technologii, źle znosiły gwałtowną zmianę temperatury i pękały od gorących potraw.

Baka, z lubością kontynuujący barokowe mementa, porcelanę uważa za doskonały symbol niestałości doczesnej fortuny i pisze o „kruchych łask farfurach”.

Ripa ikonę kruchości widzi tak:

Kobieta spowita w cieniutki welon, w prawej dłoni trzymająca gałązkę lipy, w lewej – wielkie naczynie zawieszone na nitce. Welon jest dla niej odpowiedni, gdyż łatwo ulega poszarpaniu. Wergiliusz w drugiej księdze Georgik lipę nazywa kruchą, naczynia zaś, zawieszonego na nitce, bliżej objaśniać nie trzeba, jako że szkło jest piękne i łatwo się tłucze.

W przedstawieniach malarskich symbolem vanitatis jest – oczywiście – czaszka, a też dogasająca świeca, klepsydra, zegarek, przedmioty zniszczone, więdnące kwiaty, motyle, przewrócone albo rozbite naczynia. Szklane naczynia często pojawiają się w kompozycjach martwych natur, w różnych funkcjach. Z racji swej przezroczystości i gry ze światłem są wyzwaniem dla kunsztu artysty, obrazują dostatek i wyrafinowaną konsumpcję i zarazem przypominają o nietrwałości rzeczy tego świata. Na jednym z obrazów Sebastiena Stoskopffa, mistrza malowania szkła, mięsisty pasztet sąsiaduje na stole z koszykiem, w którym umieszczono sześć szklanych kielichów, niematerialnych, zaznaczonych na płótnie tylko połyskliwym obrysem, jak gdyby ktoś wierzył uparcie, że można utrwalić bańki mydlane. Na innym – w koszu obok siebie złote puchary i szklane kieliszki, niektóre stłuczone, niczym wojna dawnego i solidnego z nowym i kruchym.

Szklane i porcelanowe wyroby wchodziły w użycie z całym pakietem pozautylitarnych atrybutów, a obserwatorzy i krytycy współczesnych obyczajów skrupulatnie to odnotowywali i oceniali. Miaskowski w cytowanym wierszu przyznaje, że szkło, gdy je rzemieślnik „postawi zielonym, złotym i szafirowym pędzlem i kształtem pozornie nowym”, równać się może ze spektaklem, jaki daje zachodzące słońce. Wacław Potocki drwi, że „gliniane miseczki” to „błazeństwo” i można w nich co najwyżej serwować kaszkę, ale nie mięsiwa, wymagające krajania nożem. Jakub Kazimierz Haur powiada (w Ziemiańskiej generalnej oekonomice z 1679 r., cytuję za Dumanowskim), że szklane naczynia są „oczom ludzkim jedynym prawie delektementem i osobliwą wygodą”, ale mają tę wadę „że w nich jest słaba materya, że ich trzeba z niemałą zażywać ochroną i ostrożnością”. Kitowicz traktuje nowinkę jako element głębszych przemian obyczajowości, zauważa, że wraz ze wprowadzeniem szkła zaczęto stawiać osobne kieliszki przed każdym biesiadnikiem, bo „nastała obrzydliwość cudzej gęby”, że na talerzach farfurowych jadało się „czyściej”, że jednocześnie zmienił się sposób podawania do stołu i zachowania przy stole.
Zmianie obyczajów towarzyszył przewrót systemu wartości. „Największą nowością było jednak nie tyle pojawienie się i szerokie rozpowszechnienie się innego typu zastawy stołowej, ile raczej jej awans do grona obiektów cennych i cenionych” – podkreśla Dumanowski. Wszystko się wywróciło do góry nogami. Na końcu Nowych Aten Benedykt Chmielowski pisze: „Zastawia wiek teraźniejszy porcellanami y farfurami stoły, wytwornie szlusowanymi, piie szkłami, filiżankami” i wyśmiewa się z epoki, która gotowa jest preferować „błoto nad złoto, szkło nad kamienie”, cenić tylko to, „co prędko stać się może, choćby najsłabsze było”, za piękne uważać to, co nietrwałe, za gustowne – to, co niedrogie. Bo cóż to za pomysł, żeby zachwycać się czymś, co nie jest szlachetnym, trwałym metalem albo kamieniem, tylko mieszanką gliny i piasku? Jak, nie przymierzając, człowiek.

A więc tak: marna glina zaczyna otaczać się swoimi marnymi glinianymi wytworami, zakłada swoje gliniane królestwo. Glina je na glinie, metaforyczna glina entuzjazmuje się gliną z manufaktury. Koniec świata. Chmielowski tak też tłumaczy upodobanie do rzeczy nietrwałych: świat zbliża się do swego końca, więc zrozumiałe, że lubi res coaevas – rzeczy sobie rówieśne i równie efemeryczne jak on sam.
Dopiero znacznie później, gdy kolejny raz zmienią się tablice pierwiastków i żywiołów, kruchość nabierze innych sensów, a w wierszach poczytamy o końcu świata i o żalu za porcelaną.
I jeszcze wiersz Reinera Kunzego:

Jak rzeczy z gliny

Ale ja sklejam swoje połówki jak rozbity garnek z gliny
Jan Skacel, list z lutego 1970
1
Chcieliśmy być jak rzeczy z gliny

Być dla tych,
co piją kawę o piątej rano
w kuchni

Nadać się do zwykłych stołów

Chcieliśmy być jak rzeczy z gliny, ulepieni
z prochu ziemi

I żeby nikt nami nie zabił

Chcieliśmy być jak rzeczy z gliny

W takiej rzece
dudniącego
żelaza
2
Jak skorupy rzeczy z gliny, już
nigdy cali, będziemy
może rozbłyskiem
na wietrze
(przeł. Jakub Ekier)


D. Naborowski, Krótkość żywota, w: Poezje, Warszawa 1961;

K. Miaskowski, Na śklenicę malowaną, w: Zbiór rytmów, Warszawa 1995;

J. Dumanowski, Świat rzeczy szlachty wielkopolskiej w XVIII wieku, Toruń 2006;

J. Baka, Poezje, Kraków 2002;

W. Potocki, Na gliniane miseczki do stołu, w: Dzieła, t. 2, Warszawa 1987;

C. Ripa, Ikonologia, przeł. I. Kania, Kraków 1998;

J. Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Wrocław 1970;

B. Chmielowski, Nowe Ateny, wybór i opracowanie M. i J.J. Lipscy, Kraków 1966;

R. Kunze, Jak rzeczy z gliny, w: Jak rzeczy z gliny. Wybór wierszy z esejem Autora, przeł. J. Ekier, Kraków 1992.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata