70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Z codzienności. O Anandzie Devi

Już od swojej pierwszej powieści podejmującej tematykę prostytucji w środowiskach stołecznego kreolskiego lumpenproletariatu Devi zdradza upodobanie do osób wyrzuconych poza nawias społeczeństwa.

Ananda Devi to składający się z dwóch imion pani Anenden (z domu Nirsimloo), często traktowany jako imię i nazwisko, pseudonim literacki autorki urodzonej w 1957 r. Jest najbardziej znaną pisarką swojego kraju, Mauritiusa, niewielkiej wyspy w południowo-zachodniej części Oceanu Indyjskiego, leżącej o kilkaset kilometrów na wschód od Madagaskaru. W kraju o wielkości dwóch, trzech polskich powiatów mieszka ponad 1,3 mln mieszkańców, w większości pochodzenia hinduskiego, w jednej czwartej to Mulaci, zwani tam Kreolami, kilka procent to tzw. Muzułmanie, czyli potomkowie osadników z Pakistanu i z południowych Indii, 3% ludności jest pochodzenia chińskiego, a ok. 2% to Franko-Maurytyjczycy, czyli prawnuki dawnych francuskich kolonizatorów. Anglików, którzy władali wyspą przez prawie 170 lat, nie ma; pozostawili po sobie zręby prawa i administracji, język szkolnictwa i oficjalnie także polityki, chociaż kontakty z wyborcami odbywają się w języku kreolskim, którym mówią na wyspie wszyscy. Francuski pozostaje językiem kultury i prawie całej literatury oraz najbardziej znaczących tytułów prasy pisanej i kanałów prasy mówionej. Oprócz tego mówi się tam kilkunastoma innymi językami subkontynentu indyjskiego i dialektami chińskimi.

Historia Mauritiusa naznaczona jest niewolnictwem, czego wymagała monokultura trzciny cukrowej. Po zniesieniu niewolnictwa w 1835 r. Anglicy zadbali o zastąpienie afrykańsko-malgaskiej przymusowej siły roboczej kulisami w dużej liczbie przywożonymi z Indii. Ci, pomimo iż pracowali w warunkach nieomal niewolniczych, mogli sprowadzać z czasem kandydatki na żony, w dużym stopniu odtwarzając na wyspie kastową strukturę swoich społeczności.

Maurytyjczycy chętnie mówią o sobie jako o narodzie „tęczowym”, czyli wieloetnicznym, co wykłada się tym, że na wyspie równolegle współistnieją w dosyć pokojowej harmonii różne wspólnoty w sposób, w jaki kiedyś Lanza del Vasto, pisząc o Indiach, opisał żyjące tam w jednej przestrzeni grupy etniczne, mówiąc, że przypominają mu zwierzęta różnych gatunków pasące się obok siebie na sawannie: obok siebie, a jednocześnie każde w swoim stadzie.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter