Otoczony nimbem tajemniczości i grozy szpital psychiatryczny w Tworkach przez dekady bywał obiektem szyderstw i kpin. Ponieważ nazwa „Tworki” (zupełnie nieproszona) trafiła do mojego dowodu osobistego, nieraz przekonałam się o tym na własnej skórze. Powiedzonka w rodzaju: „Urwał się z Tworek”, oddają ducha czasów, gdy stygmatyzowanie osób z problemami psychicznymi było wręcz normą. Stygma ta – na całe szczęście – odchodzi dziś do lamusa. Książka Łysia opowiada m.in. o tej społecznej przemianie.
Autor nie sięga jednak po formułę klasycznego reportażu. Tworzy raczej historyczną monografię. Pierwsze rozdziały, opisujące powstanie i funkcjonowanie szpitala w XIX w., potrafią zmęczyć nadmiarem szczegółów. Czytelników szukających w literaturze faktu przede wszystkim „mięsa” ludzkich historii może nieco rozczarować szybkie przeskakiwanie z wątku na wątek i pobieżne potraktowanie postaci pacjentów.
Nie sposób jednak odmówić Łysiowi warsztatu. Język jest prosty i wartki, praca archiwalna – rzetelna i drobiazgowa, a temat przedstawiony obiektywnie i w szerokim, uniwersalnym kontekście. Wbrew nieco mylącemu tytułowi nie jest to wyłącznie historia jednego szpitala. Przez jego pryzmat poznajemy dzieje polskiej psychiatrii. Od kompletnej indolencji w leczeniu zaburzeń psychicznych, przez kuriozalne metody (jak upuszczanie krwi czy plastry z toksyczną hiszpańską muchą), aż po farmakologiczną rewolucję. Intrygują wątki o lekarzach masonach i eugenice czy roli słynnego szpitala w czasach okupacji.
Przystanek Tworki przeczytać warto, pod warunkiem że nastawimy się na lekturę raczej historyczną niż stricte reporterską.
Grzegorz Łyś
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2025, s. 272

