W jednej z ostatnich swoich książek (Czarnej mszy) pisze Pan, że religie są przede wszystkim źródłem politycznych konfliktów. Dlaczego tak się dzieje?
Religia jest spoiwem ludzkich wspólnot, a to może prowadzić do politycznych konfliktów. Ludzie z natury nie funkcjonują jako wyizolowane jednostki. Oczywiście, może się tak stać w niektórych systemach totalitarnych, jednak naturalnie ludzie dążą do tego, by żyć w grupach nadających życiu sens poprzez wspólne historie, narracje i znaczenia. Te różniące się od siebie historie tworzące tożsamość mogą być właśnie źródłem konfliktów, o których piszę. Odróżnia to ludzi od zwierząt – ludzie zabijają i są gotowi umrzeć tylko po to, by ocalić znaczenie, jakie dana grupa nadała ich życiu.
Nie można sobie jednak wyobrazić, że znaczna część ludzkiej populacji weźmie sobie do serca przesłanie niektórych religii, np. przesłanie miłości, i to właśnie miłość stanie się podstawą życia publicznego i polityki?Orędzie miłości może oczywiście zostać przeniesione na życie osobiste ludzi, ale na pewno nigdy nie wejdzie do polityki, ponieważ polityka jest na to zbyt brutalna. Myśl, że religia jako orędzie miłości mogłaby…