Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyż taka jest historyczna prawda, gdyby nie fakt, że ze strony lidera PiS (a także części środowisk skupionych w tym ugrupowaniu) płynęły do tej pory zupełnie inne oceny Okrągłego Stołu: jako niewykorzystanej szansy, początku zmowy elit obu dotąd wrogich sobie obozów politycznych, początku „układu”, a nawet zdrady narodowej. Nie mam złudzeń. Takie oceny nadal będą się pojawiać. Jest jednak faktem o dużym znaczeniu, że Sejm zdobył się na jednomyślny akt mądrości i uczciwości…
Historyk i publicysta, polityk, b. działacz opozycji demokratycznej, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.