Wybory samorządowe traktowane są jako polityczny test. Politycy zajmujący się sprawami ogólnopolskimi traktują je jako próbę sił. Znacznie bardziej wiarygodną niż sondaże, w których respondenci mogą odpowiadać nieszczerze. Wybory takie są jednak także testem społeczeństwa obywatelskiego. Testem, na który składają się trzy pytania. Pierwsze dotyczy poziomu zaangażowania mieszkańców w sprawy publiczne. Drugie tego, czy zaangażowanie działaczy motywowane jest szczerą troską o dobro wspólne, czy wyłącznie chęcią włączenia się w grę o podział postawu czerwonego sukna, jakim są wspólne zasoby. Wreszcie trzecie kwestii, czy reguły gry, jakie tworzą się w demokratycznych instytucjach, nakierowują aktywistów na dobro wspólne, odwodząc od pokus prywaty i jałowych rozgrywek, czy też pokusy takie wzmacniają. Czy wzmacniają „obywatelskość” i przywództwo, czy polityczny klientyzm i kumoterstwo?
Instrumentalizacja
Z billboardów rozwieszanych w trakcie samorządowej kampanii można było przypomnieć sobie, kto jest ministrem, a kto liderem parlamentarnej opozycji, nie sposób zaś było się dowiedzieć, kto jest kandydatem na marszałka województwa. Największe partie potraktowały ogólnopolski wymiar samorządowego głosowanie…