Maciej Topolski kwiecień 2020

„Pisarka mądrości”. O Anne Carson

Książki Carson znalazły uznanie wśród najważniejszych współczesnych pisarek i pisarzy, m.in. Susan Sontag, Michaela Ondaatje, Jorie Graham czy Alice Munro.

Artykuł z numeru

Duchowe  światy Olgi Tokarczuk

Duchowe  światy Olgi Tokarczuk

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Anne Carson miało miejsce pięć lat temu. Znudzony tym, co oferowała polska eseistyka, zacząłem szukać czegoś nowatorskiego w literaturze światowej. Natknąłem się, zupełnie przez przypadek, na jej esej Decreation (Dekreacja) z tomu pod tym samym tytułem – i się zachwyciłem. Kanadyjska pisarka olśniewająco łączy w tym eseju biografie i teksty trzech kobiet: antycznej poetki Safony, średniowiecznej mistyczki Małgorzaty Porete oraz XX-wiecznej filozofki Simone Weil. Całość koncentruje się na ich miłosnej relacji z Bogiem (lub bogiem), wątek dominujący stanowi zaś zazdrość. Jak się okazało, esej uzupełnia opera, za sprawą której Carson przeniosła wysoce teoretyczny tekst w zupełnie inną sferę, rozpisała go na głosy i podporządkowała zaawansowanemu poetyckiemu eksperymentowi. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak innowacyjnym rozwiązaniem w literaturze.

Słowo „innowacyjność” trafnie zresztą określa twórczość Anne Carson, która z każdą kolejną książką łączy światy – wydaje się – nieprzystające, wprowadza nowe rozwiązania formalne, tworzy gatunki literackie.

Harold Bloom, słynny amerykański krytyk literacki, stwierdził, że „niemal nic w książkach [Carson] nie powinno działać, ale ona sprawia, że działa” i określił ją mianem „pisarki mądrości”. Nie był w tym zresztą osamotniony – książki tej autorki znalazły uznanie wśród najważniejszych współczesnych pisarek i pisarzy, m.in. Susan Sontag, Michaela Ondaatje, Jorie Graham czy Alice Munro.

*

Anne Carson debiutowała w wieku 42 lat. Jej pierwsza literacka książka, Short talks (Krótkie mowy), zawiera kilkadziesiąt próz poetyckich napisanych w sposób erudycyjny i inteligentny, językiem niezwykle klarownym i melodyjnym. Każdy z tekstów stanowi krótki wykład, a nawet traktat, przykładowo: O rektyfikacji poświęcone jest planowanemu małżeństwu Franza Kafki z Felicją Bauer, O uśpionych kamieniach dotyczy Camille Claudel, zaś O rzeczach ważnych i pomniejszych przedstawia owe rzeczy następująco (wszystkie fragmenty książek podaję we własnym przekładzie): „Do rzeczy ważnych zaliczyć trzeba wiatr, zło, dobrego konia bojowego, zaimki, miłość niewyczerpaną, sposób, w jaki ludzie obierają króla. Do rzeczy pomniejszych należy dodać kurz, nazwy szkół filozoficznych, poczucie humoru i brak humoru, odmierzany prawidłowo czas. Ostatecznie więcej jest rzeczy ważnych niż rzeczy pomniejszych, choć więcej jest rzeczy pomniejszych aniżeli rzeczy, które tu zapisałam, jakkolwiek przygnębiające byłoby wymienianie ich wszystkich. Kiedy myślę o tobie, gdy to czytasz, nie chcę cię mieć za więźnia, odgrodzonego od życia drutem i zbrojonym szkłem, niby jakaś Elektra”

Carson będzie regularnie powracać do tych próz, czy to korzystając z tej formy w kolejnych książkach, czy to rozpoczynając nimi kolejne spotkania, w których niezmiennie biorą udział tłumy czytelniczek i czytelników. W tych prozach swobodnie połączy akademicki wykład z poezją, ścisłość myślenia z metaforycznym przekazem, notatki czytelniczki z osobistym doświadczeniem. Tak zrobi m.in. w wydanym 20 lat później, rozpisanym na 59 paragrafów pamflecie na Marcela Prousta, w którym skoncentruje się na postaci Albertyny z W poszukiwaniu straconego czasu. Umieści tam komentarz zatytułowany O teorii snów: „Od czasu Heraklita filozoficznym cliché jest twierdzenie, jakoby istoty ludzkie były na ogół lunatykami. To znaczy, że większość ludzi, jak mówi Heraklit, spędza swoje życie we śnie. Jedynie szczególny typ człowieka, czyli pewien typ myśliciela, czyli Heraklit, jest w pełni przebudzony i czujny. Nie takie jednak rozróżnienie chce poczynić Proust. Budzi się zapomniany przez rzeczy minione. Na nie tym co trzeba brzegu, ze złamanym sercem. Leży zdumiony, po czym wstaje, żeby napisać list. Drogi Heraklicie, pisze Proust, teoria jest dobra, nie chroni jednak rzeczy przed życiem”.

Twórczość Anne Carson uchodzi za wymagającą, zwłaszcza jeśli chodzi o znajomość filozofii i literatury (zwłaszcza antycznej). Książki kanadyjskiej autorki mają jednak jedną zasadniczą zaletę – świetnie się je czyta. Niech za przykład posłuży wydana w 1998 r. powieść wierszem Autobiography of Red (Autobiografia czerwonego), która pod względem konstrukcji i intertekstualnych gier jest skomplikowana, a zarazem operuje klarownym i obrazowym językiem. Carson korzysta w tej książce z pochodzącego z III w. p.n.e. poematu Gerioneida poety Stezychora, żeby opowiedzieć w niej wielowymiarową historię o miłości i poszukiwaniu samego siebie. Całość podzielona jest na siedem odrębnych gatunkowo części. Otwiera ją esej poświęcony Stezychorowi i jego umiejętności posługiwania się przymiotnikami (to dzięki nim potrafimy określać wyjątkowość rzeczy). Dalej pojawiają się tłumaczenia zachowanych fragmentów poematu, następnie próba wyjaśnienia – na modłę arcylogicznych tekstów Ludwiga Wittgensteina –legendy o oślepieniu antycznego poety przez Helenę Trojańską oraz fikcyjny wywiad ze starożytnym twórcą. Główna i najdłuższa część książki składa się z 47 wierszowanych rozdziałów poświęconych homoseksualnej historii miłosnej między Gerionem (skrzydlatym potworem) a Heraklesem (herosem). Carson dokonuje rzeczy niebywałej, mianowicie przepisuje tragiczny mit o zwycięstwie kultury nad potwornością w poruszającą opowieść o zawiedzionej miłości. Poniżej fragment 23. rozdziału:

„Na dole w salonie wszystko stało nieporuszone. Zasłony zaciągnięte, krzesła uśpione.

Wielkie kłęby ciszy wypełniały powietrze.

Rozejrzał się za psem i wtedy zdał sobie sprawę że od lat nie mają już psa. Zegar

w kuchni wybił kwadrans na szóstą.

Stał wpatrując się w zegar, bez mrugnięcia dopóki duża wskazówka nie spadła

na następną minutę. Minęły lata

zanim oczy nabiegły mu łzami i tysiąc myśli opadło jego umysł – Jeśli świat skończy się teraz będę wolny i

Jeśli świat skończy się teraz nikt nie zobaczy mojej autobiografii – w końcu spadła.

Dostrzegł w błysku dom Heraklesa zatopiony we śnie i zaraz o nim zapomniał. Wyjął puszkę z kawą, odkręcił kran i zaczął płakać.

Na zewnątrz natura napawała się

chwilą nieskrępowanej niczym potęgi. Wiatr pędził po ziemi jak morze i walił

w załomy budynków,

kubły na śmieci pomknęły ulicą za nimi ich dusze.

Przesunęły się olbrzymie słupy deszczu

otwarte na przebłysk światła i zawarte na powrót tak, że zegar kuchenny zaczął bić jak szalony. Gdzieś trzasnęły drzwi.

Liście przebiegły po szybie. Gerion słaby niby mucha skulił się pod zlewem z pięścią w ustach

i skrzydłami rozpiętymi na ociekaczu. Deszcz smagając kuchenne okno przyniósł kolejne strzępy

słów Heraklesa przebiegające po jego umyśle. Fotografia jest tylko wiązką światła

uderzającą o płytkę. Gerion wytarł twarz

w skrzydła i poszedł do salonu poszukać aparatu.

Kiedy wszedł na werandę na tyłach domu

deszcz wlewał się przez dach w poranek ciemny niby noc.

Aparat zawinął

w bluzę. Fotografia nosi tytuł »Jeśli zasnął zdrów będzie«.

Przedstawia muchę unoszącą się w kuble wody – martwą ale z dziwnym wzburzeniem światła wokół skrzydeł. Gerion zdecydował się na piętnastominutowe naświetlanie. Gdy otworzył przesłonę mucha wciąż zdaje się żyła”.

Autobiography of Red stała się książką kultową – po 16 latach doczekała się kontynuacji zatytułowanej Red Doc> (Czerwony. doc) – czytaną zarówno przez akademików, którzy zastanawiają się nad potwornością postaci Heraklesa i poszukują w niej inspiracji heideggerowskich, jak i wielu „zwykłych” czytelników przyznających, że historia skrzydlatego Geriona po prostu zapiera dech w piersiach. „Nie wydaje mi się, żebym czuł się podobnie od czasu, gdy odkryłem Virginię Woolf”, napisał jeden z czytelników na serwisie goodreads.com.

*

Na obwolutach książek Anne Carson pojawia się wyjątkowo krótka nota biograficzna. „Urodziła się w Kanadzie, na życie zarabia, ucząc starożytnej greki”. Ta nota przemilcza liczne literackie i uniwersyteckie osiągnięcia kanadyjskiej pisarki – wspomnę tylko, że była pierwszą w historii kobietą nagrodzoną prestiżową T.S. Eliot Prize – i jednocześnie podkreśla coś, co o wiele lepiej opisuje jej twórczość. Transfer pomiędzy odległymi światami wymarłego języka starożytności i współczesnej żywej angielszczyzny. Transfer pomiędzy kulturą antyczną a kulturą współczesną. Transfer, czyli przekład. Gdyby próbować szukać największego wspólnego mianownika twórczości Anne Carson, byłby to rozumiany szeroko przekład. W wierszowanej, przypominającej list przedmowie do nowej wersji Antygony Sofoklesa kanadyjska pisarka zanotowała: „od zawsze zawczasu martwiliśmy się o ciebie / zapewne znasz ten wiersz Ingeborgi Bachmann / z ostatnich lat jej życia, który zaczyna się od słów / »Gubię swój krzyk« / droga Antygono, / uznaję to za zadanie tłumacza / nie pozwolić sobie, żebyś kiedykolwiek straciła swój krzyk”.

Zadanie tłumacza polega nie tylko na przenoszeniu tekstu z jednego języka w drugi, z jednej kultury w drugą. To przede wszystkim aktualizowanie, nadawanie życia, dawanie głosu temu, co zapomniane, martwe, zgubione, ukryte. Judith Butler w swoim komentarzu do tekstu Antygony w wykonaniu Carson stwierdziła, że dokonała ona werbalnego i wizualnego skanowania krzyku lub płaczu, stworzyła bardziej przeniesienie niż tłumaczenie: „przekaz tragedii do współczesnego języka, który miesza się z archaicznym frazowaniem, czasem pozbawionym przecinków i kropek, zatrzymaniem, a następnie pędem słów ułożonych przez składnię żalu i wściekłości, która obejmuje stulecia”.

*

Taką „metodą” Carson posługuje się nieustannie. Kolejny przykład – Nox (co po łacinie oznacza „noc”) – gdzie sięgnęła po elegię rzymskiego poety Katullusa, żeby opowiedzieć o żałobie, jakiej doświadczyła po śmierci swojego brata, którego nigdy tak naprawdę nie poznała: „uciekł w 1978 r., raczej nie trafił do więzienia. Błąkał się po Europie i Indiach i przesyłał nam kartki pocztowe lub bożonarodzeniowe prezenty, bez adresu zwrotnego”. Ta poruszająca książka przypomina skrzynkę, jest dosłownie obiektem, wewnątrz którego znajduje się tekst rozkładany niczym harmonia – stanowi on replikę notatnika mieszczącego wycinki fotografii, zapisane ręcznie strzępki papieru, krótkie rozważania dotyczące pamięci czy historii, wspomnienia pisane na maszynie, zaschnięte plamy farby etc. Kolejny przykład to wystawiony w słynnym nowojorskim The Shed melolog Norma Jeane Baker of Troy (Norma Jeane Baker z Troi), czyli performance łączący melorecytację z monologiem, gdzie losy Marilyn Monroe i Heleny Trojańskiej zostały ze sobą połączone. Co więcej, tekst sztuki przeplatany jest notatkami dotyczącymi greckich terminów. Ten poniższy dotyczy słowa „brać” i wybrzmiewa szczególnie mocno w kontekście ruchu #MeToo i katastrofy klimatycznej: „Jeśli zrywasz kwiatek, jeśli wyrywasz torebkę, jeśli posiadasz kobietę, jeśli plądrujesz magazyn, pustoszysz wieś lub okupujesz miasto, jesteś biorącym. Ty bierzesz. W starożytnej grece używa się czasownika άρπάζειυ, które przeszło do łaciny jako rapio, rapere, raptus sum i dało początek angielskim rapturerape, rozkosz i gwałt – słowom naznaczonym młodą krwią dziewcząt, starą krwią miast, histerią końca świata. Czasami myślę, że język powinien zasłaniać sobie oczy, kiedy mówi”.

*

Często też za debiut kanadyjskiej pisarki uznaje się wydany w 1986 r. Eros the Bittersweet (Eros gorzkosłodki), który już niebawem ukaże się w polskim przekładzie Renaty Lis – jest to esej poświęcony problematycznej figurze Erosa rozpatrywanej w kontekście antycznej poezji z licznymi odwołaniami do współczesnej literatury i filozofii. Książka ta została uznana przez prestiżowe Wydawnictwo Modern Library za jedną ze stu najlepszych pozycji non-fiction wszech czasów. Wspominam o tym nie bez powodu: książka ta pokazuje łatwość i niezwykłą grację, z jaką Carson – już na samym początku swojej drogi literackiej – poruszała się w obrębie kultury antycznej i współczesnej. Nie chodzi wyłącznie o erudycyjne popisy, o suchą książkową wiedzę, o czysto retoryczną umiejętność łączenia odległych literackich światów. Chodzi przede wszystkim o odwagę myślenia, jaka charakteryzuje Anne Carson, o mądrość, która ożywia, a czasem boli. We wspomnianym Erosie… zapisze: „Wszyscy ludzie ze swej natury sięgają po wiedzę, powie Arystoteles. Jeżeli tak jest, to te słowa ukazują nam coś ważnego w czynnościach poznawania i pragnienia. U ich podstaw leży ta sama przyjemność, jaką jest osiąganie, jak i ból, który spowodowany jest brakiem lub niedostatkiem”.

*

Ponad 20 książek, które Anne Carson napisała i przetłumaczyła w ciągu ostatnich trzech dekad, zostało uznanych za kanoniczne dla literatury anglojęzycznej. Nie można ich łatwo sklasyfikować, oscylują między poezją, performance’em, esejem i tekstem teoretycznym, z wielkim trudem znajdują porównanie. Powiem to inaczej i wprost: nie znajdują porównania.

Kup numer