il. Jagna Wróblewska
Jerzy Radziwiłowicz październik 2020

Nie zgubić języka opowieści

Nie w każdej książce Myśliwskiego rytm prozy jest taki sam. Zadaniem czytającego na głos taką literaturę jest więc przede wszystkim rozpoznanie specyfiki jej języka.

Artykuł z numeru

Wiesław Myśliwski. Słuch absolutny

Czytaj także

Bill Johnston

W trosce o siłę narracji

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Wiesława Myśliwskiego to rok 1980 i praca nad adaptacją Kamienia na kamieniu. Film telewizyjny Droga w reżyserii Ryszarda Bera inspirowany był jednym rozdziałem z  tej powieści. Wtedy zacząłem czytać Myśliwskiego. Wejście w tę prozę było frapujące: zachwycił mnie niezwykły język i  świetnie wykreowane postaci. W  Kamieniu na kamieniu czas opowieści wymyka się ramom zwyczajnej temporalności – bohater, którego wówczas odgrywałem, to zarówno młody, jak i stary człowiek. Praca nad tą rolą była więc inspirująca i zabawna, bo wcielałem się w dwie postacie równocześnie. To był moment, w którym powieści Myśliwskiego mnie porwały i od tamtej pory śledzę wszystko, co pisze.

Miałem też okazję grać niewielką rolę Jaśka w Kluczniku realizowanym przez Teatr Telewizji. Praca nad tym dramatem była dla mnie czystą przyjemnością. Główne role grali Tadeusz Łomnicki i Wirgiliusz Gryń, reżyserował Wojciech Marczewski. To opowieść eksponująca postaci, które funkcjonują przede wszystkim w słowie. Powinno być to normalne dla dramatu, jednak w Kluczniku występuje w dużo większym natężeniu. Ryszard Ber w latach 90. wyreżyserował też następny film telewizyjny stanowiący adaptację całej powieści Kamień na kamieniu (i noszący jej tytuł), gdzie wcieliłem się w Szymona Pietruszkę.

Proza Myśliwskiego to bardzo wdzięczna materia do adaptacji filmowej czy teatralnej, stąd zapewne jej popularność wśród reżyserów. Wdzięczna, ale też niezwykle trudna, dlatego że trzeba zachować to, co się dzieje w samym słowie. Sensy tkwiące w języku przekładają się również na sposób filmowania. Adaptując, trzeba uważać, by nie koncentrować się wyłącznie na relacjonowaniu wydarzeń, nie zgubić esencji, czyli języka opowieści. Taka praca to wyższa szkoła jazdy. Właśnie w filmie Kamień na kamieniu aktorzy mieli przestrzeń, by język powieści wybrzmiał i mówił sam za siebie. Być może udało się to dzięki temu, że reżyser współpracował przy projekcie z pisarzem. Nie mam wrażenia, że oddaliliśmy się od pierwowzoru, co niezmiernie mnie cieszy.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Następnie przyszła pora na głośne czytanie fragmentów oraz całych powieści Myśliwskiego. Sprawiło mi to ogromną przyjemność – interpretacja książki głosem to dla mnie wyjątkowy sposób spotkania z literaturą. Proza autora Nagiego sadu jest w tym względzie oryginalna. Mniej przestrzeni poświęca na opis zdarzeń. To raczej zbiór przemyśleń i impresji powodowanych tymi wydarzeniami. Metoda narracyjna jest więc zupełnie inna, dużo ciekawsza i bardziej zajmująca od literatury skupionej na wartkiej akcji. To właśnie proza Myśliwskiego umożliwia swobodę interpretacyjną w wypowiadaniu słów na głos i  tworzy unikalną przestrzeń dla czytelnika. Równocześnie jest trudna, jednak niełatwy język konstruuje znakomitą narrację, którą bardzo dobrze się czyta. Opowieść absorbuje czytelnika, zapiera dech.

Nie w każdej książce Myśliwskiego rytm prozy jest taki sam. Są fragmenty pisane długimi, rozbudowanymi zdaniami, które wręcz pędzą, nie dając czytającemu miejsca na wdech i wydech. Są też frazy składające się ze zdań krótszych, zastanawiających, próbujących „uchwycić” pędzące myśli.

Zadaniem czytającego na głos taką literaturę jest więc przede wszystkim rozpoznanie jej języka.

Głośne czytanie wymaga też głębszego wejścia w tekst czytany najpierw sobie samemu, po cichu. Bliska znajomość i przywiązanie do historii są tutaj niezwykle istotne. Oczywiście zawsze pozostaje pewien lęk, czy nie dokonuje się zdrady takiego tekstu. Końcowe wrażenie, że udało się jej uniknąć, i  akceptacja wykonania przez samego autora to miła nagroda. Od kilku lat mam przyjemność znać  Myśliwskiego osobiście. Wielokrotnie (na jego prośbę) brałem udział w spotkaniach z pisarzem i czytaniu fragmentów jego książek. Mam wrażenie, że wzajemnie rozumiemy swoją wrażliwość oraz sposób odczytywania literatury. Bardzo sobie cenię tę znajomość. Jego ostatnią powieść, Ucho Igielne, jakieś dwa lata temu nagrałem dla Polskiego Radia.

Jeśli miałbym wybrać moją ulubioną powieść Myśliwskiego, wskazałbym Widnokrąg. Była dla mnie wielkim wydarzeniem. Przeczytałem ją tuż po premierze, w latach 90. Potem miałem okazję nagrać ją w  odcinkach dla Polskiego Radia. To niezwykła książka, prawie epos – opowieść obejmująca właściwie całe życie, oglądana z perspektywy dziecka, młodego człowieka, ale jednak przetworzona przez późniejszy czas.

Jeden z moich znajomych po jej przeczytaniu powiedział: „Wiesz, gdybym chciał napisać książkę, to już bym z  tego zrezygnował. Przeczytałem Widnokrąg i to, co chciałbym w ogóle napisać, zostało już napisane”. Widnokrąg fenomenalnie uzupełnia perspektywa Ucha Igielnego. Myśliwski znowu próbuje stworzyć życiową summę. To historia człowieka, który spotyka sam siebie. W zagadkowym początku pojawia się właściwie nie bohater, ale  jego życie. Widnokrąg z  perspektywą młodego człowieka czy nawet dziecka w połączeniu z próbą opowieści z punktu widzenia człowieka dojrzałego, który wraca do spojrzenia oczami dziecka z Ucha Igielnego, to literatura na najwyższym poziomie. Taką prozę po prostu trzeba czytać.

 

Wysłuchała Ewelina Śliwa

 

Kup numer