Wielce czcigodne zgromadzenie! Proszę pozwolić mi rozpocząć od przytoczenia paru słów kapelmistrza arcybiskupa Salzburga Leopolda Mozarta, ojca Wolfganga Amadeusza, z roku 1768. Zabrał on swoje dzieci, 12-letniego „Nannerla” i 7-letniego „Wolferla”, na trzyipółletnią trasę koncertową po całej zachodniej Europie. Tak oto aż w Wiedniu miał rozbłysnąć geniusz sztuki i techniki, którym odznaczały się gra i kompozycje chłopca. Przedsięwzięcie napotkało trudności. Pisząc o nich, ojciec zaznacza, że zależy mu na tym, aby „światu ogłosić cud, któremu Bóg pozwolił urodzić się w Salzburgu. Jestem to winien wszechmogącemu Bogu, w przeciwnym razie byłbym najbardziej niewdzięcznym ze stworzeń… Czyż nie było to wielką radością i wielkim moim zwycięstwem, że usłyszałem pewnego zwolennika Woltera mówiącego ze zdumieniem: »Oto wreszcie widziałem cud, po raz pierwszy w życiu?«”. Wspomnianym wolterianistą był encyklopedysta Friedrich Melchior Grimm, który słuchał młodego Wolfganga w roku 1763 w Paryżu i faktycznie wypowiedział następujące słowa: „Naprawdę dojdzie jeszcze do tego, że to dziecko, gdy częściej będę go słuchał, doprowadzi mnie do całkowitego zawrotu głowy – dzięki niemu zaczynam rozumieć, jak ciężko jest uchronić się przed szaleństwem, gdy widzi się cud”. Także Goethe nazwał Mozarta niewytłumaczalnym cudem. Powinno się raczej – czy to będąc wierzącym, jak ojciec Mozarta, czy to niewierzącym, jak baron Grimm, a nawet wtedy gdy nosi się nazwisko Goethe – nieco oszczędniej posługiwać się pojęciem cudu. Zobaczmy jednak, jak wielu określiło Wolfganga Amadeusza Mozarta podobnie, choć przy użyciu innych słów! Jest dla mnie czymś uderzającym, jak często zwłaszcza inni znaczący muzycy – za czasów Mozarta Joseph Haydn, później Rossini, Gounod, Busoni, w naszych czasach Arthur Honegger i Ernest Ansermet (wszystkim przynosi to chwałę) – gdy zaczynali mówić o kunszcie swojego kolegi, wpadali niemal w pełen zachwytu bełkot. Nie chcę robić tego samego. Pozostawię także otwartym pytanie, które niedawno powierzył mi półgłosem jeden ze znanych współczesnych ludzi: czy Mozart nie był aniołem? Wspominam to wszystko po to, aby uzmysłowić nam wszystkim, że w życiu i pracach człowieka, którego tu dzisiaj wspominamy, działało coś wyjątkowego i wydaje się, że działa…
Ur. 10 maja 1886 – zm. 10 grudnia 1968, szwajcarski teolog protestancki, twórca tzw. teologii kryzysu, oddziaływanie jego myśli wykraczało daleko poza obręb jednej konfesji, mając wielkie znaczenie dla ruchu ekumenicznego; napisał m.in.: Der Römerbrief (List...