Ciekawi mnie: czy stoicyzm może być atrakcyjny dla współczesnego człowieka?
Też jestem tego ciekaw, dlatego popularyzację stoicyzmu traktuję z jednej strony jako eksperyment, a z drugiej – jako konstrukcję.
Zacznijmy więc od wytłumaczenia, na czym lub na kim prowadzi Pan eksperyment.
Łączę w spójną całość wiedzę historyczną o antycznym stoicyzmie ze stanem współczesnej wiedzy, obyczajami i moim osobistym doświadczeniem. Dzięki temu sprawdzam, jak stoicyzm działa, jaki jest jego społeczny odbiór i w jaki sposób radzi sobie ze współczesnymi problemami.
I jak sobie radzi?
Całkiem nieźle, ale też wymaga pewnej adaptacji do współczesności. Żyjemy bowiem w innej narracji tłumaczącej to, kim jest człowiek.
Innej w stosunku do czego?
Do starożytności. Inaczej opowiada się o źródłach ludzkich problemów. Dzisiaj dominuje narracja psychoanalityczna opisująca człowieka w kategoriach głębokich mechanizmów, kompleksów czy ukrytych struktur, które kierują jego życiem. Jednym z jej narzędzi jest figura „wewnętrznego krytyka” w postaci jakiegoś superego, które często działa na człowieka w sposób destrukcyjny, paraliżujący i przyczynia się do jego nerwicy czy depresji.
Starożytni nie używali tej kategorii.
Oczywiście. Weźmy więc człowieka, u którego „wewnętrzny krytyk” jest bardzo silny, czytającego teksty Marka Aureliusza.
I jak to się ma do siebie?Stoicyzm może być odczytywany jako bardzo krytyczna doktryna czy postawa. Praca wewnętrzna stoika zasadza się w znacznym stopniu na umiejętności wypracowania obiektywnego dystansu, tak względem siebie, jak i otoczenia. Istnieje jednak ryzyko, że taki człowiek współczesny niewprawnie się…