Wywędruje poza jego granice – taką się wyraża obawę. Dokąd? W przeważającej mierze do innych części świata: do Azji Wschodniej, do Australii, do Brazylii albo – właśnie – do Stanów Zjednoczonych, skąd wyprowadzono decydujące uderzenie przeciwko kontynentalnej, europejskiej tradycji filozoficznej. Kto dziś np. pragnie studiować sztandarową filozofię niemieckojęzyczną, niemiecki idealizm (nawiązującą bezpośrednio do Kanta filozofię spekulatywną), nie znajdzie ku temu zachęty w ofercie dydaktycznej żadnego niemieckiego uniwersytetu, nie mówiąc już o jego planach nauczania. Student będzie się poważnie zastanawiał, czy swojej ciekawości nie zdoła zaspokoić raczej w Sydney, Notre Dame, Georgetown czy Chicago. Zwłaszcza uniwersytety w USA mają długą tradycję w przyjmowaniu filozofów niemieckich, którzy nie czuli się dobrze w duchowo-politycznym klimacie ojczyzny albo wręcz byli w niej prześladowani. Co prawda, model emigranta, powiedzmy: personel emigracyjny, uległ tymczasem godnym uwagi przemianom. Kiedyś, w coraz bardziej posępnych czasach III Rzeszy, tymi, którzy uchodzili z niemieckiego obszaru językowego, byli przedstawiciele filozofii „racjonalnej”,…
Niemiecki filozof, emerytowany prof. Uniwersytetu w Tybindze. W swojej pracy zajmuje się idealizmem niemieckim, romantyzmem, problemem samoświadomości. W języku polskim ukazała się jego książka Świadomość siebie i poznanie siebie (2002)