Subskrybuj
Rzecznik prasowy ambasady Izraela w Polsce od 1993 r., były redaktor naczelny pisma „Słowo Żydowskie”. Tłumacz literatury hebrajskiej m.in. sztuk Hanocha Levina. Urodził się w Sosnowcu. W wieku 16 lat w wyniku tzw. wydarzeń marcowych i antysemickiej nagonki na długi...

Syjoniści u Dajana

W piątkowy wieczór 13 czerwca 1969 r. żegnałem się z Polską. Na dworzec w Katowicach przyszła prawie cała moja klasa.

Było poważnie, pięknie, wzruszająco, ale i wesoło, jak bywa na spotkaniach nastolatków. W pewnym momencie podszedł do nas jegomość w mundurze ormowca, dopytując się, co to za zamieszanie. Całe towarzystwo wybuchło tylko śmiechem.

W przedziale pociągu relacji Warszawa Gdańska–Wiedeń oprócz mnie i ojca były jeszcze trzy osoby. Małżeństwo w średnim wieku i 40-letnia elegancka kobieta. Ona mówiła, że wybiera się na wycieczkę do Australii, małżeństwo rozmawiało po cichu. Dopiero później okazało się, że jadą aż ze Szczecina. Kobieta, Polka, odprowadzała do granicy swojego męża Żyda, który opuszczał Polskę, nie wiedząc jeszcze sam, dokąd ma wyjechać. Na naszych oczach rozgrywał się dramat. Ze łzami w oczach wysiadła w Zebrzydowicach, na granicy z ówczesną Czechosłowacją. Minęło już 50 lat, a ta scena mnie nie opuszcza i choć układałem w wyobraźni wiele scenariuszy, do dziś nie wiem, czy ci ludzie nadal żyją i czy kiedykolwiek się jeszcze spotkali.

Przed północą pociąg przekroczył granicę państwa i po raz pierwszy w życiu wyjeżdżałem z kraju.

Pomyślałem, że opuszczam Polskę – jedyny kraj na świecie, w którym nie pozwolono mi być Polakiem.

W AustriiO szóstej rano pociąg wtoczył się na pustawy wiedeński dworzec. Minęliśmy dwie grupki mężczyzn w średnim wieku, ubranych w szare garnitury. Kilkadziesiąt metrów dalej pociąg zatrzymał się, a oni, przekrzykując się: „Izrael, Ameryka, Izrael, Ameryka”, rzucili się w naszą stronę. Byli to urzędnicy Agencji Żydowskiej, zwanej potocznie Sochnutem, którzy załatwiali formalności wyjeżdżających do Izraela oraz reprezentanci Hebrajskiego Stowarzyszenia Pomocy Imigrantów (HIAS, Hebrew Imigrant Aid Society) pomagający Żydom emigrującym do USA i do innych krajów. Większość poszła za tymi z HIAS-u, wśród nich nasz sąsiad z przedziału. My udaliśmy się do czekającego przed dworcem, niewielkiego busa. Nie każdy wspomina miło to pierwsze spotkanie. „W autobusie jeden z pracowników Sochnutu odezwał się do nas łamaną polszczyzną: Witamy was w imieniu Sochnutu, teraz już będziecie mieć i ciepłą strawę, i ciepłe łoże. To przemówienie od razu…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kiedy zaczyna się przemoc?