Teraz zdaję sobie sprawę, że wszystko zaczyna się na szczycie skały pod lasem Judle. To jedno z najwyższych wzniesień w mojej okolicy, mniej więcej na wysokości widocznej Powroźnikowej Skały. Na Powroźnikową walą ostatnio tłumy, jak na te rejony Jury. Wiem, bo widzę jej czubek przez okno, gdy leżę na łóżku. Na skałę pod Judlem jednak nikt nie chodzi. Jak to się mówi w górskim żargonie, jest niewybitna. No i nie ma nazwy. I tak nie daje mi spokoju jej piramidalność. Musiała być doskonałym punktem obserwacyjnym i gdybym nazywał się np. Gerlach i żył w 1319 r., to postawiłbym tam strażnicę. Wierzchołek spaja pejzaż, a dalej jest tylko niebo. Można tylko…
Autor m.in. Podkrzywdzia i Bez. Ostatnio wydał Dom ojców, opowieść o uprawie ziemi i prehistorii. Mieszka w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej