Subskrybuj
Polski socjolog, filozof, eseista, jeden z twórców koncepcji postmodernizmu; przez wiele lat pełnił funkcję kierownika Katedry Socjologii na University of Leeds. Laureat Nagrody im. Theodora W. Adorno i Nagrody Księcia Asturii w dziedzinie komunikacji i...
Włoski filozof, profesor filozofii teoretycznej w Scuola Normale Superiore w Pisie, autor oryginalnych koncepcji wspólnoty, immunizacji i biopolityki, a również impolityczności i impersonalności; jego ostatnie książki to Due. La macchina della teologia politica e il posto del pensiero (2013) oraz Da Fuori. Una...

Korespondencja: Wspólnota na odległość

Na przełomie lat 80. i 90., w momencie gdy oczywista była polityczna klęska komunizmu, ale też niewystarczalność samego liberalnego indywidualizmu, myśliciele z Francji i Włoch podjęli intensywny namysł nad zagadnieniem wspólnoty. Zdaniem Maurice’a Blanchota, Jean-Luca Nancy’ego, Giorgia Agambena i Roberta Esposita sensu wspólnoty nie można sprowadzić do jakiejkolwiek konkretnej esencji. Jest ona raczej tym, co wyraża ludzką kondycję oraz wyzwaniem, któremu sprostać można tylko wówczas, gdy zamiast starań o nieskazitelność własnych tożsamości,uzna się ich wtórność wobec pierwotnego doświadczenia braku i inności.

Około 10 lat później swoją książkę na temat wspólnoty wydał Zygmunt Bauman. Polski socjolog, korzystając z innej terminologii, przedstawił ją jako obiekt ambiwalentnych uczuć: tęsknoty za utraconą harmonią i ciepłem domowego ogniska oraz ponowoczesnego lęku przed krępującymi węzłami stałych tożsamości.

Czym jest wspólnota? Gdzie szukać jej we współczesnym świecie? Na ile języki filozofii i socjologii mogą się w opisie tego fenomenu wzbogacać i uzupełniać?

.

Neapol, 1 listopada 2014 Szanowny Panie, odpowiadając na pytania redakcji i zaproszenie do wspólnego namysłu i dialogu, pozwalam sobie skierować moją odpowiedź bezpośrednio do Pana. Myślę, że języki filozofii i socjologii są względem siebie nie tylko komplementarne, ale również że ich krytyczne zestawienie wzmacnia analityczne możliwości każdego z nich. Mieliśmy już w tym zakresie istotne świadectwa. Wystarczy wspomnieć o Collège de sociologie, które skupione wokół Georges’a Bataille’a i Rogera Caillois, działało w Paryżu pod koniec lat 30., oraz o pracy wykonanej przez szkołę frankfurcką w Europie i Stanach Zjednoczonych – zwłaszcza przez Adorna, Horkheimera i Marcusego. W obu przypadkach języki filozofii i socjologii (do których można by jeszcze dodać język psychoanalizy) pozwoliły sformułować wyniki o wielkim znaczeniu – nie tylko dzięki ich potencjalnym analogiom, ale także na skutek ich semantycznych różnic. Stwierdziłbym nawet, że w obrębie nauk humanistycznych innowacyjne zmiany paradygmatów dokonywały się wówczas, gdy poszczególne języki wkraczały we wzajemne oddziaływanie, penetrując jeden w obrębie drugiego i uwydatniając wewnętrzne sprzeczności. Można by więc powiedzieć, że wzrost każdej wiedzy zachodzi pod wpływem zewnętrznego nacisku, zmieniającego jej pierwotną tożsamość. Już ta pierwsza obserwacja zbliża nas do tematu wspólnoty – zagadnienia, którym z jednej strony zajmowali się filozofowie, koncentrując się na kwestiach społecznych, a z drugiej, autorzy tacy jak Pan, którego określenie wyłącznie mianem socjologa jest niepełne, gdyż nie uwzględnia Pana ogromnej wrażliwości filozoficznej. To nie przypadek, że w książce Nowoczesność i Zagłada dochodzi Pan – z innego punktu widzenia i przy wykorzystaniu innej metodologii – do wniosków zbliżonych do tych, które można znaleźć u francuskich i włoskich filozofów, zajmujących się bio- i tanatopolityką. Wyjątkowy jest także tok Pana myślenia, sprowadzający zbrodnie totalitarne do praktyk immunizacyjnych, które stosowane były w takim nadmiarze, że stały się potencjałem śmiercionośnym. Nawet więc jeśli nie posługuje się Pan expressis verbis kategoriami filozoficznymi takimi jak biopolityka czy immunizacja, to w moim odczuciu od dawna pozostaje Pan z nimi w domyślnej relacji. Począwszy od wstępu do książki Wspólnota, udaje się Panu oddać sprzeczność dotyczącą zarówno samego pojęcia, jak i praktycznego wymiaru tytułowego zagadnienia: „Komunitariański projekt wspólnoty może tylko pogorszyć stan, który miał uzdrowić. Sprawi, że jeszcze potężniejsza stanie się presja atomizacji, która była i wciąż jest głównym źródłem niepewności”1. W ten sposób doskonale uchwycił Pan antynomię paradygmatu immunizacyjnego (i autoimmunizacyjnego), który działa w ten sposób, że lecząc zło, wykorzystuje jego cząstkę, czyli szczepi życie (które chce chronić) pewnego…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wspólnota