Spotkali się w portowej knajpie w Marsylii. Dżentelmen w smokingu i dama w zielonej koktajlowej sukience znudzeni rozrywkami, którym się oddawała ich sfera, szukali czegoś bardziej rozbudzającego zmysły. I znaleźli. Przynajmniej ona znalazła. Faceta o ksywie „Metal” nie trzeba było wyławiać z tłumu kłębiących się par, które tego samego wieczoru znalazły się w knajpie o zupełnie nieportowej nazwie „Tomy i Atomy”. Zwracał na siebie uwagę… To stało się tak nagle, jakby przeskoczyła iskra: Metal zostawił zdezorientowaną takim obrotem sprawy Giselle, z którą tańczył do tej pory, i ruszył w stronę zielonej damy, ku rozpaczy jej towarzysza. Spięli się w tańcu tak ściśle, jakby szukali siebie od dawna.
Co nie znaczy, że będzie im dany długi związek. Metal miał już wiele partnerek.
Skąd Pan Profesor to wie?
Bo tak właśnie działa metateza. Załóżmy, że para spragniona nowych wrażeń to dwa związane ze sobą atomy węgla – cząsteczka olefiny, czyli związku z grupy węglowodorów nienasyconych, w którym między dwoma sąsiadującymi atomami węgla występuje podwójne wiązanie chemiczne. O organicznych związkach węgla można powiedzieć – bez cienia przesady – że na nich opiera się życie. To one budują nasz organizm. Także leki i szereg innych substancji organicznego pochodzenia często zawierają atomy węgla połączone wiązaniem podwójnym. Bardzo użytecznym wiązaniem, bo możemy je na wiele sposobów przekształcać, by tworzyć inne związki organiczne. Trudno byłoby wskazać w tej dziedzinie wiązania bardziej pożądane. Przez ostatnich 150 lat wielu chemików nie liczyło więc godzin spędzonych w laboratorium na szukaniu nowych i wydajnych metod syntezy olefin.
Warto było: w 2005 r. Yves Chauvin, Robert Grubbs i Richard Schrock zostali uhonorowani Nagrodą Nobla za opisanie reakcji metatezy – metody uzyskiwania cennych olefin. Pana nazwisko, młodego uczonego, który wówczas zajmował się tematem…