Czym jest cisza? Czy jest tylko przejściowym brakiem dźwięków? Czy – jak cisza na morzu – brakiem również innych bodźców? I czy w ogóle cisza jest jedynie brakiem? Czy też można ją określić pozytywnie – np., by przytoczyć znaną formułę Norwida: „cisza jest głosów-zbieraniem”*? Dalej: czy cisza jest jedynie na zewnątrz nas, czy też można mówić o ciszy wewnętrznej, np. „ciszy serca” czy „ciszy umysłu”? Jak istnieje cisza w czasie? Mamy przecież „ciszę przed”, „ciszę po” i „ciszę między”. I nade wszystko: czy cisza jest czymś negatywnym, jak np. cisza złowróżbna, cisza przerażająca, cisza śmierci? Czy też jest ona czymś na wskroś pozytywnym: warunkiem usłyszenia istotnego wołania, miejscem spotkania, warunkiem zrozumienia tego, co naprawdę ważne?
Wobec tej różnorodności filozofa wstęp do ciszy musi być wstępowaniem w jej wielopostaciowość, musi być próbą rozjaśnienia wieloznaczności jej pojęcia.
Zmysły ciszy Zacznę od rozróżnienia ciszy względnej i ciszy absolutnej. Od razu też powiem, iż nie będzie mnie interesowała cisza absolutna. Cisza absolutna to jest tak, że „ciemno wszędzie, głucho wszędzie”, ale nie „co to będzie?”. Bo już nic nie będzie. Cisza absolutna to cisza śmierci. Nie mamy w niej udziału….