Relacje między pisarzami a władzą w czasach autorytarnej Polski Ludowej to jeden z tych skomplikowanych tematów, z którymi trudno się zmierzyć. Pisanie o tych problemach może się kojarzyć niemal z ówczesnym układaniem listów protestacyjnych: waga każdego sformułowania była tam nie mniejsza niż w dyplomacji, słowa zaś nabierały znaczeń trudno dziś czytelnych, a niosących określone konotacje polityczne (napisać „Polska” czy „państwo”?). Historyk piszący o postawach w czasach PRL popada w sytuację bliską schizofrenii, kiedy stara się zachować obiektywizm – brakuje czasem słów nienarzucających interpretacji. Owszem, zamiast „esbecy” (bo wówczas czytelnik już wie, jakie poglądy ma historyk) możemy napisać neutralnie: „funkcjonariusze SB”, ale nie o wszystkim przecież można tak napisać. Zatem już sam język opisu faktów bywa interpretacją (szczególnie jeżeli historyk ucieka od własnego języka, przejmując słownictwo dokumentów wyprodukowanych w MSW – wówczas czytelnik ugina się pod naporem „figurantów”, „LK”, „MK”, „numerów ewidencyjnych” itp.). Trudność dotyczy zwłaszcza tych zagadnień z historii najnowszej, które domagają się od badacza oceny. Odpowiedzialność historyka nie polega przecież tylko na tym, aby być „przekaźnikiem” faktów. Historyk jest także „tłumaczem”. Samo podanie faktów (ustalenie możliwie pełnego ich obrazu, z wykorzystaniem jak największej ilości źródeł, przy nieprzywiązywaniu się do jednego z nich,…
Kustosz w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, pracuje w Instytucie Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, oddziale Muzeum. Opublikował m.in. Edytorstwo. Jak wydawać współczesne teksty literackie (2011), przygotowuje biografię Jana Józefa Lipskiego, prowadzi...