Subskrybuj
(fot. Bronisław Komorowski, CC BY 2.0 via Wikimedia Commons)
Redaktorka miesięcznika „Znak”, socjolożka, absolwentka MISH UJ. Przez rok studiowała na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. Stypendystka Fulbrighta, laureatka grantu badawczego Narodowego Centrum Nauki. Napisała rozprawę doktorską Upamiętnianie społeczności żydowskich w byłych sztetlach we współczesnej Polsce....

Taka jest kondycja ludzka

Nie ma jednego wzorca zachowania człowieka, który musi żyć w ciągłym zagrożeniu. Moim zdaniem dobrze, że dzisiaj mamy krytyczny stosunek do przeszłości. Jak powiedział mój przyjaciel Antoni Słonimski: „jak już zupełnie nie wiesz, co masz powiedzieć, powiedz prawdę”. Prawda jest bardzo złożona. Nie jest czarno-biała.

Marta Duch-Dyngosz: Mimo że II wojna światowa jest już zamkniętym rozdziałem historii, dziś wciąż toczą się dyskusje o czasach okupacji w Polsce. Co Pan Minister o nich sądzi?Władysław Bartoszewski: Dzisiaj świat zupełnie nie rozumie warunków okupacji w Polsce, które były inne niż we Francji, Belgii czy Holandii, gdzie nikomu nie przyszło do głowy zamykać gimnazjów, uniwersytetów, gazet. U nas sytuacja przedstawiała się zupełnie inaczej, tępienie inteligencji polskiej wyprzedziło getta – mordowanie elit intelektualnych na Pomorzu, w Wielkopolsce, na Śląsku. Okupacja zaczęła się od egzekucji księży, nauczycieli, działaczy politycznych, społecznych, radnych – Polaków. W skali europejskiej czy światowej tragedia Żydów przysłoniła jednak tę stratę i wymogła na wszystkich postawienie pytania o to, jak pomagano Żydom. Trzeba powiedzieć, że ani sami Żydzi, ani dobrej woli chrześcijanie nie zdawali sobie sprawy, że Niemcy mogą zaplanować Zagładę całego narodu. Gdy 26 marca 1942 r. do Oświęcimia przyjechały pierwsze transporty żydowskie (kobiety ze Słowacji), w obozie przebywało już ok. 20 tys. polskiej inteligencji nieżydowskiej. Mieliśmy więc inną hierarchię wyobrażeń o losach wojny. Okazało się, że wszyscy byliśmy naiwni – Żydzi, Amerykanie i Anglicy też, nawet ze swoimi agencjami wywiadowczymi. Jan Karski, którego zresztą znałem i z którym rozmawiałem przed jego wyjazdem z Polski w październiku 1942 r., pojechał przecież złożyć raport naszym zachodnim sprzymierzeńcom. W momencie, gdy zaczęła się Zagłada, nikt mu nie chciał wierzyć. Dziś są to znane sprawy. Nie można jednak ahistorycznie stwierdzić, że ludzie powinni już wtedy wszystko wiedzieć. Oczywiście, dopuszczanie się wyzysku, udział w rabunkach czy szantażach, czego najczęstszym motywem była podła chciwość, trzeba kwalifikować…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Medycyna wygrywa z naturą