1. Misterium czasu
Żyjemy życiem, które nieodmiennie pozostaje zanurzone w dynamicznym żywiole czasu. Dni i tygodnie, miesiące i lata, które mijają w sposób nieubłagany, przybliżają nas w stronę tego, co ostateczne. Choć fenomen czasu wymyka się nawet najtęższym umysłom usiłującym zgłębić jego istotę – od Augustyna po Heideggera – to jednak doskonale wiemy, że to właśnie rwący nurt czasu nadaje naszemu życiu znamiona kruchości i ulotności. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość tworzą jeden wyrazisty horyzont, który zakreśla ostateczną granicę enklawy zarządzanej przez filozoficzny logos. Mówiąc inaczej, czas wyznacza taką perspektywę, która zarówno dla mocy racjonalnej refleksji, jak i dla witalistycznych sił inspirujących życie, okazuje się perspektywą nieprzekraczalną. Czas obnaża ludzką bezradność w sposób podwójny: z jednej strony osłabia siłę żelaznego uścisku myślenia, z drugiej zaś strony, zwiastuje nieuchronny kres ludzkiej egzystencji. Cóż zatem? Czy wobec tego pozostaje nam powtórzyć pełne bezsilności wyznanie św. Augustyna: „Wyznaję Ci, Panie, że nadal nie wiem, czym jest czas”?[1]. Czy w sposób nieodwołany jesteśmy skazani na ulotność conditio humana? Odpowiedź Tadeusza Gadacza – znakomitego myśliciela i wytrawnego historyka filozofii – brzmi intrygująco: ulotność stanowi wprawdzie nieusuwalny rdzeń naszej kondycji, niemniej myślenie o tym, co ulotne sprawia, że przemijalność nabiera znamion trwałości. „Żyjemy tylko raz. Życie jest krótkie (Vita brevis). Nic dwa razy się nie zdarza, dlatego warto – przekonuje…