W pierwszej części Traktatu poetyckiego Czesław Miłosz pisze o La Belle Époque, pięknych czasach, poprzedzających wojnę i stwierdza, że to właśnie wtedy, na przełomie wieków, rodził się nowoczesny styl artystyczny. W jednym z ostatnich wersów tej samej części przywołuje obraz wymarszu I Kompanii Kadrowej słowami „w piechurskich butach odeszli esteci”. Spadkobiercami jakiej wrażliwości estetycznej byli młodzi ludzie, którzy w latem 1914 roku wyruszali na wojnę? To wyjątkowo obszerny temat. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, więc moje hipotezy mają jedynie prywatny charakter. Ale to mnie bardzo interesuje: związek wielkiego wydarzenia historycznego, jakim była I wojna światowa i świadomości estetycznej i filozoficznej Polski i Europy w tym właśnie okresie. Miłosz, jak sądzę, czyni tu cenną obserwację. Kiedy myślę o tych czasach, to postrzegam je przede wszystkim jako okres wielkiej artystycznej wyobraźni Wydaje mi się, że dla ówczesnych artystów I wojna światowa była czymś, co nie powinno było się wydarzyć. Z punktu widzenia ówczesnych odkryć i estetycznych uniesień awangardy, zarówno tej poetyckiej, jak i muzycznej czy malarskiej, I wojna światowa pozostawała pewnym grubym nietaktem. Pomyłką. Panował wówczas spory optymizm, przynajmniej w pewnej części ówczesnych grup artystycznych. Dla mnie bardzo ciekawym artystą w tym kontekście jest Guillaume Apollinaire. Wspaniały poeta, którego zaliczam do swojego prywatnego panteonu. Jak wiemy, brał udział w I wojnie światowej. Został poważnie ranny, poddano go zabiegowi trepanacji czaszki. Istnieją nawet obrazy przedstawiające go z bandażem na głowie. Tymczasem umarł nie na froncie, lecz na „hiszpankę“, której epidemia kosztowała Europę znacznie więcej ofiar niż I wojna światowa. Umarł 9 listopada 1918 roku w…