Subskrybuj

Birma: bunt mnichów, wojskowi i szanse demokracji

Na przełomie lata i jesieni tego roku w birmańskim kotle znów zawrzało. I za sprawą dramatycznych scen na ulicach Rangunu, gdzie wojsko brutalnie rozpędzało demonstrujących mnichów buddyjskich, a później z równą brutalnością pacyfikowało ich klasztory, świat przypomniał sobie o tym indochińskim kraju, którego mieszkańcy od ponad 40 lat zmagają się z jarzmem wojskowej dyktatury.

Przypomniał sobie na krótko, bo birmańscy generałowie dość szybko i skutecznie ograniczyli obieg informacji o siłowym rozwiązaniu najnowszego kryzysu, w czym nawiasem mówiąc mieli wprawę, ‘przerabiając’ podobne scenariusze już nie raz w przeszłości. Jak więc interpretować i oceniać to, co stało się w ostatnich tygodniach w Birmie, zważywszy, że wiadomości na temat ‘powstania mnichów’ wciąż są niepełne i fragmentaryczne? Do jakiego stopnia ten protest i jego zdławienie może wpłynąć na dalszy rozwój wypadków? I czy rzeczywiście jest w stanie przybliżyć kres rządów generalskiej junty, która jakby szydząc z wygłaszanych przez politologów teorii o nieuniknionych falach demokratyzacji, zazdrośnie strzeże niepodzielności swej władzy już od 1962 roku? Formułowanie definitywnych odpowiedzi na tak postawione pytania, w dodatku z oddali, mogłoby świadczyć o bezgranicznej arogancji każdego, kto…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Homoseksualista mój bliźni