Autor opowiada o grupie amerykańskich i rosyjskich przyrodników, którzy po upadku Związku Radzieckiego nawiązują współpracę, aby osiągnąć to, co wydawało się niemożliwe – ochronić przed wyginięciem największego dzikiego kota, tygrysa amurskiego, zamieszkującego pogranicze rosyjsko-chińskie.
Czytaj także
Jeszcze nie jest za późno
Zapis walki o podtrzymanie gatunku czyta się jak najlepszą powieść przygodową, śledząc z wypiekami na twarzy losy tygrysic: Olgi, Leny i Galiny, których głównym antagonistą są kłusownicy. Aby zdobyć futra, zęby i kości, łowcy odstrzeliwali rocznie ok. 60 przedstawicieli tego gatunku.
Slaght konsekwentnie prowadzi narrację, w której ludzie i zwierzęta występują na równych zasadach. Książka zaczyna się od listy „najważniejszych osób i tygrysów”. Stanowi list miłosny do dzikiej przyrody, pisany przez współpracownika Projektu Ochrony Tygrysów Amurskich, który w latach 1992–2022 realnie przyczynił się do wzrostu populacji do ok. 500 osobników.
Tygrysy między mocarstwami opisują także wpływ relacji rosyjsko-amerykańskich na świat dzikiej przyrody, który mógłby wydawać się wyjęty spod nacisków polityki i opinii publicznej. Autor w wyraźny sposób zabiera głos w dyskusji o relacjach człowieka i przyrody, pokazując, jak wiele może zdziałać jednostka i z jakimi systemowymi przeszkodami musi się zmierzyć. Szczególnie poleciłabym tę lekturę miłośnikom kotów, którzy w opisach pogoni za małymi tygryskami ujrzą podobieństwo domowych mruczków do ich dzikich kuzynów.
Jonathan C. Slaght Tygrysy między mocarstwami tłum. Marek Czekański, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2026, s. 464

