Czy był ciemny, czyli trudny do pojęcia? Czy był tylko biedny i samotny? Jakie było jego chrześcijaństwo, a jaka myśl obywatelska? Kim był Cyprian Kamil Norwid, nie tylko jako poeta i dramaturg? W poświęconym mu roku 2021 miałem okazję prowadzić w Polskim Radio 24 audycję Vademecum Norwidowskie. Z jednej strony przypominała ona nieco atmosferę wykładów monograficznych, które zwykle gromadzą studentki i studentów żywo zainteresowanych poszczególnym zagadnieniem. Z drugiej – były to rozmowy, które miały przenieść Norwida ze świata wtajemniczonych do świata laików, rozjaśnić jego obraz, przypomnieć treść i kontekst skojarzeń, na których zwykle operuje nasza powszechna kulturowa pamięć.
Trudno wszak zaprzeczyć, że – nie tylko w tej kwestii – istnieje nieusuwalna stopniowalność. Najpierw treści akademickie, pogłębiona wiedza pasjonatów i pasjonatek postaci i twórczości Norwida, przekaz instytucji kultury. Następnie inteligencka opowieść o autorze Mojej piosnki, zbudowana z biograficznych faktów i artystycznych artefaktów, kulturowych skojarzeń i publicystycznych opinii dotyczących artysty. Aż po materię najszerszą, w której jest on najpewniej poetą szacownym, czwartym wieszczem, znanym z patetycznych uwag o ojczyźnie, będącej wielkim, zbiorowym obowiązkiem, i z gorzkich napomknięć, że Polska to kraj, w którym „każdy-czyn” za wcześnie wschodzi, a „książka-każda” za późno. I z tego, że źle skończył w…