Subskrybuj
Piotr „Vienio” Więcławski, współtwórca Molesty. Kadr z filmu dokumentalnego Skandal. Ewenement Molesty, reż. B. Paduch fot. Best Film
Piotr „Vienio” Więcławski, współtwórca Molesty. Kadr z filmu dokumentalnego Skandal. Ewenement Molesty, reż. B. Paduch fot. Best Film
Edytorka, copywriterka, osoba pisząca. Publikowała w „Stronie Czynnej”, „Stonerze Polskim”, „Zakładzie”, „Odrze”. Pochodzi z gór, mieszka w Krakowie

Z winylu i z kompakt dysku

Można zobaczyć w rapie poezję i opisywać go jak awangardowe utwory. Można dostrzec w nim sięganie do źródeł liryzmu i podobieństwo do pieśni Homera. Rap nie prosi jednak o legitymizację kultury wyższej ani o naukowe analizy.

23 marca 1998 r. wyszedł jeden z najważniejszych albumów polskiego rapu. Skandal Molesty był wydarzeniem z wielu powodów przełomowym dla rodzimej sceny hiphopowej. To od tego materiału na dobre zaczął się warszawski i polski rap (używam zamiennie pojęć rap i hip-hop, ograniczając to drugie tylko do muzyki). Promowany był hasłem: „Uważaj na tę płytę”, i słusznie, bo Skandal był jak pocisk rzucony na polski rynek muzyczny, a jego pole rażenia wyszło znacznie poza ulice i środowisko rapowe. Każdy numer z tego krążka ma status kultowego, a wersy, słowa, powiedzenia weszły na stałe do języka, i to nie tylko fanów rapu. To płyta, która uformowała przyszłość sceny i miała ogromny wpływ na polską popkulturę.

Vienio, Włodi, Kacza i reszta biorących udział w nagraniach ziomali stworzyli „chuligański raport z osiedla w najlepszym wykonaniu” (Molesta, Klima), a tym samym pokazali, jak „żyje każdy na opak sukinsyn” (Molesta, Kontroluj siędając głos ulicy, opowiadając realia życia dzieciaków na blokowisku, ich zajawki, problemy, zasady i wartości. Skandal to świat – razem z nim wychodzi się na warszawskie ulice, a rapowe obrazy w kolejnych kawałkach pozwalają niemal przenieść się na jedną z osiedlowych akcji i przeżyć ją razem z klimą (ekipą). I chociaż Włodi zastrzega w Kontroluj się: „Chcesz posłuchać tego, będziesz musiał wyjść z domu / metrem dojechać do miejsca z betonu”, to narracje chłopaków sprawiają, że da się poczuć ten klimat bez opuszczania swojego pokoju.

Od wydania Skandalu minęły już prawie trzy dekady. I w hip-hopie, i na warszawskich ulicach zmieniło się bardzo dużo.

W rapie pojawiły się wielkie pieniądze, a autentyczność, zasady, szorstkość przekazu już nie mają takiego znaczenia jak na przełomie wieków. Ale jedno pozostało niezmienne – gdy przyłoży się ucho do głośnika, z którego leci rap, można wejść w fascynujące światy i półświatki, dowiedzieć się więcej o języku, ludziach i realiach. Można usłyszeć, jak mówi ulica, skąd czerpie inspiracje, jak przetwarza słowniki, czym się interesuje. To właśnie Skandal jako pierwszy pokazał dobitnie, że nie ma lepszego barometru języka i jego przemian niż rap. Bo hip-hop to wciąż czasem brutalna, ale wolna językowa awangarda.

„Przez lufcik”

„Chcesz wejść w ten świat, może zobacz go przez lufcik / jak jesteś ciekawy, to pod kwiatkiem leży kluczyk”– doradza Barto Katt na…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zostaw alkohol, chodź tańczyć