Z połówką pomarańczy Brunelleschiego, najeżony wieżami Bargello, dzwonnicą Giotta, dostojeństwem gotyckich i renesansowych pałaców, z białą czapką San Miniato al Monte miejski krajobraz zapada głęboko w pamięć, czy patrzy się nań z wysokości Fiesole czy sponad alabastrowych nagrobków cmentarza powyżej San Miniato, czy może ze szczytu kopuły mistrza florenckiego renesansu. Kto doświadczył spotkania z Florencją, ma swoje miejsce tajemne, od którego wszystko się zaczęło. Dla Ewy Bieńkowskiej tym inicjacyjnym…
Adiunkt w Katedrze Italianistyki UJ, autorka monografii o relacjach polsko-włoskich w XVIII w. i tłumaczka literatury włoskiej.